Marek Drzewowski  tel. 602 213 952  gg: 1961590  e-mail:baleno@poczta.onet.pl Łukasz Paliœświat  tel: 608 472 689     e-mail:lukaszpaliswiat@gmail.com
www.polska-sztanga.pl
SZUKAJ:
Fax: +48 (58)77 80 241

MENU

ZOBACZ RÓWNIEŻ
    

   



*************************






GALERIE

wyrok1a.jpg
wyrok1a.jpg


DTMWierzbno.jpg
DTMWierzbno.jpg


Bialogard17.jpg
Bialogard17.jpg


ilyin17.jpg
ilyin17.jpg


mrocza17a.jpg
mrocza17a.jpg


talakhadze257.jpg
talakhadze257.jpg


talakhadze220anaheim.jpg
talakhadze220anaheim ...


anaheim105+M.jpg
anaheim105+M.jpg


anaheim90+Ka.jpg
anaheim90+Ka.jpg


anaheim90+K.jpg
anaheim90+K.jpg



ONLINE
Witaj, Anonim
Pseudonim
Hasło
(Zarejestruj się)
Członkostwo:
Ostatni: magda
Nowe dzisiaj: 0
Nowe wczoraj: 0
Wszystkie: 3

Na stronie:
Gości: 247
Użytkowników: 0
Razem: 247

AKTUALIZACJE



Darmowe liczniki

stat4u


KALKULATOR SINCLAIR'A

ZAPRZYJAŹNIONE STRONY




ZAGRANICZNE STRONY KLUBOWE

Prasa Donosi: ADRIAN ZIELIŃSKI PRZEGRAŁ !!!
Prasa donosi
Apelacja Adriana Zielińskiego oddalona - Panel Dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie odrzucił wniosek sztangisty o skrócenie dyskwalifikacji. Adrian Zieliński tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi w Rio został złapany na stosowaniu nandrolonu. Ten sam steryd wcześniej wykryto w organizmie jego brata, Tomasza. Mistrz olimpijski z Londynu został zdyskwalifikowany na cztery lata. Zawodnik na własny koszt zrobił badania, które wykazały, że steryd prawdopodobnie przyjął nieświadomie, w zabrudzonej witaminie B12. Jego prawdomówność potwierdziło badanie wariografem wykonane przez biegłego sądowego. Sportowiec walczy o zmniejszenie kary do co najmniej 2 lat. To pozwoliłoby mu wrócić do sportu przed IO w Tokio.

… „Nandrolon dostał się do mojego organizmu bez mojej wiedzy, myślę, że ktoś chciał nam zaszkodzić, ale teraz nie ma to już większego znaczenia. Przede wszystkim chcę udowodnić, że przyjąłem steryd nieświadomie. Wyłożyłem mnóstwo pieniędzy na prawników, ekspertyzy, badania i wyjazdy, a mimo to zostałem ukarany bardzo surowo…” – mówił w obszernym wywiadzie dla „Pomorskiej”. Jego zdania nie podzielił jednak Panel Dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu. Jak poinformował portal Onet, powołując się na wypowiedź Michała Rynkowskiego z Polskiej Agencji Antydopingowej dla PAP, apelacja została w całości oddalona. Zieliński ma prawo odwołać się teraz do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Nie wiemy jeszcze, czy z niego skorzysta (Gazeta Pomorska, Joachim Przybył, 12.12.br; 00:42)


DYSKWALIFIKACJA ADRIANA ZIELIŃSKIEGO UTRZYMANA W MOCY !!!

Panel dyscyplinarny przy Polskiej Agencji Antydopingowej utrzymał w pełni orzeczenie wydane w pierwszej instancji – czteroletnią dyskwalifikację nałożoną na ciężarowca Adriana Zielińskiego… „Apelacja od czteroletniej kary dyskwalifikacji została w całości oddalona” – poinformował PAP pełniący obowiązki dyrektora Polskiej Agencji Antydopingowej – Michał Rynkowski. Zieliński został wykluczony z reprezentacji Polski podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku po ujawnieniu w jego organizmie środka dopingowego. Mistrz olimpijski w kat. 85 kg z Londynu cały czas twierdził, że nigdy świadomie nie zażywał zabronionego środka nandrolonu, który został wykryty.

Jego zapewnieniom nie dał jednak wiary panel dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, który 13 stycznia 2017 roku zdecydował o nałożeniu na zawodnika czteroletniej dyskwalifikacji. Pozytywny wynik dało badanie próbki pobranej 1 lipca 2016 roku w Polsce. Zieliński zapewnił, że jego wszystkie plany sportowe są nadal związane z ciężarami i że trenuje po to, aby utrzymać formę i walczyć o prawo startu w igrzyskach w Tokio z 2020 roku. Przed panelem dyscyplinarnym przy Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie wielokrotnie dowodził, że nandrolon przyjął nieświadomie. Zanieczyszczona nim miała być zażywana przez niego witamina B12. Złoty medalista olimpijski z Londynu wielokrotnie podkreślał, że dla niego, zawodnika najwyższej klasy światowej, kontrole antydopingowe były codziennością. Przed wyjazdem do Rio de Janeiro przeszedł ich kilkanaście. Zielińskiemu przysługuje odwołanie do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (onet.pl; 11.12.br; 23:02)



Wysłany przez autor dnia @12-12-2017 o godz. 20:14:02 @ (118 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ADRIAN ZIELIŃSKI PRZYGOTOWUJE KOLEJNY, BARDZO WAŻNY DOWÓD !
Prasa donosi
Mistrz olimpijski z Londynu w podnoszeniu ciężarów z Londynu wciąż walczy o udowodnienie, że nandrolon znalazł się w jego organizmie przypadkowo. Pod koniec listopada odbędzie się jego następna rozprawa przez panelem dyscyplinarnym Polskiej Agencji Antydopingowej… „Będzie to równie istotny dowód w sprawie, a nawet ważniejszy niż samo badanie wariografem…” - mówi nam Adrian Zieliński, który w zeszłym roku został zdyskwalifikowana na cztery lata. Wcześniej nigdy nie był karany za doping, a mimo to otrzymał tak wysokie zawieszenie. Zawodnik chce skrócenia kary do dwóch lat, a w najlepszym przypadku nagany.

Pod koniec października odbyła się kolejna rozprawa przez panelem dyscyplinarnym POLADA. Mecenas sztangisty przedstawił nowy dowód na niewinność Zielińskiego, a więc badania wariografem, czyli tzw. „wykrywaczem kłamstw”. Sprawę odroczono, bo panel stwierdził, że potrzebne jest nie tylko zapoznanie się z badaniem, ale także prze-słuchanie dwóch nowych świadków: lekarza klubowego zawodnika oraz człowieka do-starczającego odżywki dla PZPC. Zieliński miał nieświadomie zażyć zanieczyszczoną nandrolonem witaminę B12. Wtorkowa (14.11.br) rozprawa w Warszawie miała być ostatnią. Tak jednak nie było.

… „Przedstawiono mowy końcowe, ale na zakończenie sprawy mój pełnomocnik poruszył bardzo ważną kwestię, która moim zdaniem będzie rzutować na cały przebieg sprawy. Póki co, czekam na potwierdzenie od mecenasa, bo w tym momencie zbiera wszelkie materiały. Będzie to ważny dowód w sprawie, nawet bardziej istotny od przestawionego wcześniej badania wariografem…” - mówi nam Zieliński, który dodaje, że chodzi o przeanalizowanie procedur zastosowanych podczas badania pobranych od niego próbek. We wtorek na przesłuchaniu pojawił się tylko jeden wezwany świadek, co dodatkowo opóźnia sprawę.

… „Był lekarz klubowy, drugi świadek, a więc dostawca odżywek gdzieś „wyparował”. Po prostu w tym momencie nie ma z nim jakiekolwiek kontaktu. Panel nie miał za to już do mnie żadnych pytań. Oczywiście liczyłem na ostateczny wyrok już teraz, ale sytuacja zmieniła się po tym, jak mój pełnomocnik poruszył dodatkową kwestię. Panel nie mógł zatem wydać decyzji. Czuję, że w tym momencie jestem jeszcze bliżej skrócenia kary. Następna rozprawa ma się odbyć 28 listopada. Otrzymaliśmy wiadomość, że wtedy poznamy werdykt, a jak będzie, to się dopiero okaże. Naprawdę nie chcę myśleć, co się stanie, gdy panel nie skróci mojego zawieszenia…” - dodaje w rozmowie z nami Zieliński (Krzysztof Srogosz, eurosport.interia.pl, 16.11.br, 12:35)

Wysłany przez autor dnia @20-11-2017 o godz. 17:49:35 @ (126 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: DOPING… PRAWDA O CHIŃSKICH MEDALACH !
Prasa donosi
Wielkie Chiny boją się 79-letniej pani doktor Xue Yinxian, którą wkrótce mają od- wiedzić przedstawiciele Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). Wstrząs nas- tąpił w październiku, kiedy telewizja ARD wyemitowała wywiad ze zbiegłą do Nie- miec chińską lekarką. Pani Xue wyznała, że w proceder dopingowy w latach 80 i 90 zaangażowanych było 10.000 sportowców z reprezentacji narodowych i kadr regionalnych.

… „Cały system sportowy był gangreną…” – powiedziała lekarka i przytoczyła kilka dra-stycznych przykładów. Do jej gabinetu trener przyprowadził 13-letniego chłopca trenującego gimnastykę, któremu wyrosły piersi. Leczyła dziewczynki, które cierpiały na zaburzenia równowagi i widzenia. Osobiście opiekowała się Li Ningiem, sześciokrotnym medalistą olimpijskim z igrzysk w Los Angeles (1984), dziś znanym biznesmenem. Przed igrzyskami w Seulu (1988) Li sam ją poprosił o kurację dopingową, której mu odmówiła. Pani Xue ma 68 zeszytów zapełnionych notatkami z czasów, gdy pracowała w chińskim sporcie. Wie dużo. Na własne oczy widziała, jak rodził się system. Wzorowa komunistka, ukończyła studia z wyróżnieniem z nową wtedy w kraju specjalizacją – medycyna sportowa. Od 1977 do 1984 roku była odpowiedzialna za 11 reprezentacji narodowych, m.in. w lekkiej atletyce, pod- noszeniu ciężarów, siatkówce, koszykówce, badmintonie. To był ważny moment w historii sportu chińskiego, bo właśnie w 1984 roku Chińczycy po 32 latach przerwy wystartowali w igrzyskach. Władze miały jeden cel – wykorzystać sport do celów propagandowych. Środ- kiem do sukcesu miał być doping. Lekarze byli wysyłani na szkolenie do ZSRR, także do krajów zachodniej Europy, żeby z bliska przyjrzeć się sposobom używania niedozwolonych środków przez sportowców.

Magazyn „L'Equipe" podaje, że w 1979 roku jeden z chińskich lekarzy odwiedził Francję i wrócił z konkluzją: „Wszyscy się dopingują. Musimy robić to samo”. Chińczycy wy- myślili własny środek dalibu, będący koktajlem sterydów i produktów tradycyjnej medy- cyny. Szybko też nauczyli się działać ostrożnie. „Babcia wróciła" to hasło, że można jechać na zawody, bo organizm został wyczyszczony z niedozwolonych środków. System odrzucał czarne owce, ludzi, którzy nie chcieli brać albo aplikować dopingu – tak jak doktor Xue. W 2007 roku do domu byłej lekarki wtargnęli funkcjonariusze policji i dali jej do zrozumienia, że ma milczeć. W trakcie szamotaniny jej mąż, znajdujący się trakcie rekonwalescencji po operacji mózgu, upadł na ziemię. Zmarł kilka tygodni później.

Pani Xue wraz z młodszym synem Yang Weidongiem i synową uciekła z kraju z pomocą niemieckiej ambasady. W Niemczech już trzykrotnie na wniosek policji zmieniała miejsce zamieszkania, w pobliżu widziani byli chińscy szpiedzy. Dziś Xue przebywa w domu dla uchodźców, ma do dyspozycji pokój, z sąsiadami dzieli łazienkę i kuchnię. Mówi, że się nie boi. W dn. 9 listopada br lekarka spotka się z przedstawicielami WADA. Nie należy się spodziewać daleko idących konsekwencji. Decyzję o odebraniu chińskim sportowcom medali zdobytych w latach 80 i 90 – co postuluje pani Xue – musiałby podjąć MKOl, który niedaw- no przyznał Pekinowi (CHN) prawo organizacji zimowych igrzysk w 2022 roku (RP, Olgierd Kwiatkowski, 06.11.2017, 13:44)

Wysłany przez autor dnia @08-11-2017 o godz. 18:49:25 @ (377 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: KOŁECKI I DOŁĘGA DOSTALI ZŁOTO I BRĄZ IO W PEKINIE !!!
Prasa donosi
Szymon Kołecki i Marcin Dołęga odebrali - odpowiednio - złoty i brązowy medal... igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 roku... To dziwne, ale też cieszy - mówi mistrz olimpijski, który w swojej kolekcji ma też srebrny krążek z 2000 roku igrzysk z Sydney. Z kolei dla Dołęgi to pierwszy medal. Jednak wygląda na to, że na emeryturę olimpijską nie ma co liczyć, bo dwukrotnie był zdyskwali- fikowany za doping. Dziewięć lat temu Kołecki w kategorii 94 kg zajął II miejsce, wygrał Kazach - Ilya Ilyin. Dopiero w listopadzie 2016 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdyskwalifikował go, bo w próbce krwi wykryto niedozwolone środki (można je badać do 10 lat od zawodów)... Nie byłem zaskoczony, gdy oszustwo wyszło na jaw. Zdawałem sobie sprawę, w jaki sposób przygotowuje się sportowców w krajach byłego ZSRR. Można wtedy było walczyć z nimi własnymi siłami albo wcale - stwierdził Kołecki tuż po tym, jak w we wtorek w Centrum Olimpijskim odebrał złoty krążek... Zdążyłem się oswoić z myślą, że go dostanę. Procedura trwała ponad rok. To złoto jest spełnieniem marzeń. I nie żałuję, że stało się to w Warszawie, a nie w Pekinie. Medal wręczyła mi pani Irena Szewińska, legenda polskiego sportu. Przy tym byli też inni wybitnymi sportowcy, których podziwiam albo są mi bliscy - stwierdził Kołecki.



W podobnej sytuacji jest Marcin Dołęga. On w Pekinie rywalizował w kategorii 105 kg. Uzyskał taki sam wynik jak Dmitriy Lapikov. Tyle że Polak był lżejszy od Rosjanina o... 0,07 kg i dlatego zajął IV miejsce, a Lapikov - III. Jednak po latach okazało się, że Rosjanin brał niedozwolone środki... Mimo że minęło dziewięć lat, to pamiętam tamten start. Marzyłem o medalu i w końcu go mam - podsumował Dołęga, dla którego jest to jedyny olimpijski krążek. W 2012 r. podczas igrzysk w Londynie spalił trzy próby. Brązowy medal teoretycznie powinien zapewnić mu emeryturę olimpijską. Jest wypłacana po 40 roku życia, wynosi mniej więcej 2500 zł na rękę. Jednak 35-letni Dołęga nie ma na nią co liczyć. W pierwszej połowie września weszła w życie poprawka do ustawy o sporcie z 2010 r. Według niej świadczenie przysługuje osobie, która „nie była karana dyscyplinarnie za doping w sporcie dys- kwalifikacją w wymiarze jednostkowym większym niż 24 miesiące lub więcej niż raz bez względu na jej jednostkowy wymiar”. Tymczasem trzykrotny mistrz świata był dwukrotnie zdyskwalifikowany na dwa lata za stosowanie dopingu. Po raz pierwszy w 2004 roku, drugi - w 2014 roku. Choć każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie, to przepis jest jasny. Z kolei Kołecki emeryturę zapewnił sobie w 2000 r., gdy w Sydney zdobył srebro. Natomiast PKOl za złoto w Pekinie wręczał 200 tys. zł i samochód osobowy, za srebrny - 150 tys. zł, a za brązowy - 100 tys. zł !



We wtorek w PKOl miała zebrać się komisja, która będzie dyskutować o ewen- tualnych nagrodach i jej wysokości. Decyzje mają zapaść w ciągu kilku tygodni... Nie rozmawiałem z nikim na ten temat. Jeśli PKOl będzie chciał nas dodatkowo wynagrodzić to super, jeśli nie, to nic. Najważniejsze, że mam medal - wzruszył ramionami mistrz olimpijski, który dziewięć lat temu otrzymał 150 tys. zł... Zresztą samochodu nie potrzebuję. Niedawno kupiliśmy z żoną bardzo dobre, dla niej i dla siebie - śmiał się Kołecki, który po karierze radzi sobie bardzo dobrze. Był prezesem Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, ale zrezygnował po tym, jak podczas igrzysk w Rio na dopingu wpadli bracia Adrian i Tomasz Zielińscy. Prowadzi własną firmę, a rok temu zaczął rywalizować w mieszanych sztukach walki. Ma na koncie dwa zwycięstwa w federacji PLMMA. W dn. 21.10.br zawalczy w kopalni soli w Wieliczce na gali robionej przez Tomasza Babilońskiego... MMA to ogromne widowisko, bardzo popularne i dochodowe. To także taki sport, w którym można zaistnieć na dobrym poziomie, mimo że nie miało się z nim styczności. W poszczególnych dyscyplinach, jak boks czy zapasy, na pewno bym się nie odnalazł - ocenił 35-letni Kołecki. Z kolei Dołęga sportową karierę zakończył. Jest trenerem ciężarowców w Feliksie Siedlce... A na co dzień pracuję jako żołnierz zawodowy - dodał. Na złoty medal z igrzysk w Londynie wciąż czeka Anita Włodarczyk. (Tomasz Biliński, POLSKA TIMES; 26.09.br; 19:00; zdjęcia - Jan Rozmarynowski, dziękujemy)

Wysłany przez autor dnia @26-09-2017 o godz. 19:55:45 @ (129 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: CZARNY CZERWIEC… ZMARŁ PAWEŁ ZIÓŁKOWSKI !
Prasa donosi
W poniedziałek, 05.06.br w wieku 44 lat zmarł na zawał serca – Paweł Ziółkowski (1973-2017), reprezentant Polski, medalista mistrzostw Europy i Polski. Paweł Ziółkowski był wychowankiem MKS „Start” Grudziądz, reprezentował też barwy Za- wiszy Bydgoszcz i startował w niemieckiej „Bundeslidze”, po czym wrócił do Gru- dziądza i ponownie trenował w „Starcie”. W wieku 17 lat, podczas Mistrzostw Polski Juniorów wywalczył pierwszy srebrny medal. Dwa lata później zdobył brąz podczas Mistrzostw Europy Juniorów do lat 20 w Cardiff (GBR). Na swoim koncie miał też wiele medali Mistrzostw Polski. Ostatni raz na pomoście Paweł Ziółkowski wystąpił na Mistrzostwach Polski Seniorów w Malborku w 2005 roku (grudziądz.naszemiasto.pl; Łukasz Szalkowski; 07.06.br; 07:33)

Z ostatniej chwili:
Pogrzeb odbędzie się w sobotę (10.06.br) o godz 11:00,
w Kościele p.w. Maksymiliana Kolbe w Grudziądzu przy ul. Wyspiańskiego 1
a następnie na Cmentarzu Farnym przy ul.Cmentarnej !


Wysłany przez autor dnia @07-06-2017 o godz. 18:58:46 @ (307 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ROMAN KLIŚ NIE ŻYJE !
Prasa donosi
Wielokrotny medalista mistrzostw Polski i rekordzista kraju, na co dzień reprezen- tujący barwy Górnika Polkowice, zginął w wypadku drogowym w Gogolinie. Jego motocykl został potrącony przez samochód. Miał tylko 29 lat. Na świecie zostawił ukochaną żonę i dwójkę maleńkich dzieci. Roman Kliś (1988-2017) był jednym z najbardziej utytułowanych polskich ciężarowców ostatnich lat. Karierę rozpoczął jako 12-latek, przez jej większość reprezentując barwy Budowlanych Opole. Od trzech lat wys- tępował jako zawodnik Górnika Polkowice. W 2009 roku zdobył brązowy medal na mistrzo- stwach Europy do lat 23. Był rekordzistą kraju i indywidualnym oraz drużynowym mistrzem Polski. Szykował się do kolejnych startów...


Do tragicznego wypadku doszło, gdy Roman Kliś jechał motocyklem na trening. Ciężarowiec zderzył się z samochodem marki volkswagen golf, który według wstępnych ustaleń policji, nie ustąpił mu pierwszeństwa i przy skręcie w lewo z dużą siłą uderzył jednoślad Klisia. Sportowiec doznał wewnętrznych obrażeń, zmarł po godzinnej reanimacji. Przyjaciele zmarłego 29-latka podkreślają, że zawsze jeździł motocyklem spokojnie, a samochód zostawiał żonie, by ta mo- gła wozić nim dwójkę ich małych dzieci. Osierocił dwuipółrocznego synka i roczną córeczkę... Bardzo bolesna i tragiczna informacja, w którą nadal trudno uwierzyć. Całe środo- wisko dyscypliny pogrążyło się w wielkim smutku i bólu. Rodzinie oraz najbliższym Ś.P. Romana Klisia, w imieniu władz związku i całej społeczności podnoszenia cię- żarów, przekazuję wyrazy współczucia oraz szczere kondolencje... – powiedział pre- zes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów – Mariusz Jędra (fakt24.pl, 03.06.br; 18:17)

Wysłany przez autor dnia @04-06-2017 o godz. 08:32:43 @ (256 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ADRIAN ZIELIŃSKI BEZ EMERYTURY OLIMPIJSKIEJ ?!
Prasa donosi
We wtorkowym wydaniu „Gazety Wyborczej” (z 14.03.br) ukazał się interesujący artykuł red. Wojciecha Borakiewicza pt. „Anatomia mistrzowskiego upadku. Historia Adriana Zielińskiego”. Zawodnik bydgoskiego Zawiszy stracił przez doping dobre imię, sportową chwałę oraz sposób na życie i przyszłość. Jak się okazuje, grozi mu jeszcze utrata olimpijskiej emerytury za złoty medal Igrzysk Olimpijskich w Londynie (2012). To specjalne świadczenie przyznawane medalistom igrzyska, Zielińskiemu należy się za złoto z Londynu. Dostawałby ją od 40-go roku życia a obecnie to 2623 zł miesięcznie ! Rząd pracuje jednak nad nowelizacją ustawy. Według nowych przepisów nie uzyskuje praw do świadczeń sportowiec ukarany ponad dwuletnią dyskwalifikacją. „Dobra zmiana” z impetem wkracza też do świata sportu, więc... wszystko możliwe. Sprawiedliwości domagają się także kibice. Przed sądem w Nakle toczy się cywilna sprawa wytoczona Adrianowi Zielińskiemu przez Michała Gniatkowskiego z Poznania. Pozwał go za naruszenie dóbr osobistych. Ucierpiały duma narodowa i poczucie patriotyzmu kibica. Żąda on przeprosin w „Wyborczej”, „Fakcie” i „Przeglądzie Sportowym” oraz wpłaty po 1000 zł na dwie fundacje charytatywne… Więcej w artykule prasowym (html), do przeczytania którego gorąco zachęcamy !

Wysłany przez autor dnia @19-03-2017 o godz. 17:43:33 @ (611 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: PROKURATOR W PZPC… BĘDĄ ZARZUTY ?
Prasa donosi
Prokuratura u ciężarowców szuka przekrętów w przetargu - dowiedziała się „Wyborcza”. Dowiedzieliśmy się, że jest też drugie śledztwo - w sprawie wyboru trenera reprezentacji. Czy szefowa Komisji Rewizyjnej zawiadomiła prokuraturę, bo nie wybrano jej męża ? Jeśli chodzi o pierwsze śledztwo, proku- ratura wyjaśni, czy w PZPC doszło do udaremnienia lub utrudnienia przetargu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. „Wyborcza” pisała o sprawie w styczniu. Przetarg na sprzęt za ponad pół miliona złotych został rozpisany i rozstrzygnięty niezwłocznie po zwy- cięstwie Mariusza Jędry w wyborach na prezesa. Wygrała go firma A dzięki kryterium ceny. Przetarg skasowano, rozpisano nowy, wygrała znów firma A. Ale ponownie zmieniono warunki przetargu, przy czym – jak twierdzi właściciel firmy A Mateusz Lendzioszek – rzucano mu kłody pod nogi, np. żądając materiałów uzupełniających w nierealnym terminie. W końcu wygrała firma B, która w poprzednich przetargach była numerem dwa. Prokuratura sprawdzi, czy w chwili zapłacenia za sprzęt był on w Polsce. Lendzioszek jest przekonany, że nie, co byłoby złamaniem warunków przetargu, o którym sądzi, że był ustawiony. To on zawiadomił prokuraturę.

Prezes Jędra i Sebastian Churas, czyli właściciel firmy B, która ostatecznie wygrała, dosko- nale się znają – również dlatego, że są ze Śląska. Podczas wyborów w PZPC Churas głosował na Jędrę… „Nie prowadzę przetargów…” – powiedział „Wyborczej” Jędra… „Robił to praw- nik, który współpracował z poprzednim zarządem... Pytałem naszego prawnika głośno i wyraźnie, czy to, co podpisuję, jest zgodne z prawem. Odpowiedział, że tak. Pojechałem sprawdzić, czy sprzęt został dostarczony, narobiłem mnóstwo zdjęć, aby mieć dowód…” - mówi prezes Jędra. … „Sprzęt Eleiko, który kupiliśmy, jest renomowany. Nic się na nim nie zacina, używanie sprzętu nie grozi kontuzją. Konkurencyjny producent Werk-San ma złą reputację. Będziemy w 100 proc. współ- pracować z prokuraturą…” - deklaruje prezes. Prezes przyznał, że zarząd PZPC przegło- sował ostatnio uchwałę, że część środków uzyskanych od sponsorów może otrzymać szef związku oficjalnie pracujący społecznie. Firma B będzie zaraz sponsorem PZPC – gdy tylko podpisze umowę. Oddzielne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożyła Komisja Rewizyjna związku – dotyczy ono konkursu na trenera kadry. Jest nim dziś Robert Dołęga. Jego kontrkandydatem był m.in. Mirosław Choroś, którego żona jest szefową Komisji Rewizyjnej. To drugie dno sprawy. Ale jest i trzecie. Mianowicie klub Mazovia Ciechanów, w którym małżeństwo Chorosiów pracuje, nie otrzymało ze związku sprzętu. Dlaczego ? Bo wpadł na dopingu zawodnik Mazovii – Jarosław Samoraj (Radosław Leniarski, 16.03.br; 20:02, wyborcza.pl)

Wysłany przez autor dnia @18-03-2017 o godz. 18:02:41 @ (213 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: URAŻONY KIBIC ŻĄDA PRZEPROSIN OD ADRIANA ZIELIŃSKIEGO !
Prasa donosi
Adrian Zieliński dostał wezwanie do sądu. Polski kibic żąda od niego przeprosin... Adrian Zieliński udzielił niedawno szczerego wywiadu dla „Przeglądu Sportowego”, w którym wyznał, że nie czuje winnym wydarzeń z Rio de Janeiro, skąd wrócił tuż przed zawodami w wyniku afery dopingowej. Sztangista liczy na zmniejszenie czteroletniej kary dyskwalifikacji za przyjmowanie nandrolonu i wys- tęp na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Tymczasem, mistrz olimpijski z Londynu, będzie musiał się jeszcze zmierzyć z pozwem sądowym jednego z kibiców, który poczuł się mocno urażony postawą Zielińskiego. W dn. 3 marca 2017 roku odbędzie się posiedzenie sądowe ws. Adriana Zielińskiego - taką informację otrzymaliśmy od poznańskiej kancelarii radcy praw- nego Michała Gniatkowskiego... W związku z aferą dopingową, w którą wmieszał się mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów w Londynie, do sądu została skierowana sprawa dotycząca naruszenia dóbr osobistych. Chodzi o polskiego kibica, a jednocześnie radcę prawnego Michała Gniatowskiego. W załączonym zawiadomieniu o posiedzeniu sądu dowiadujemy się o zawez- waniu Adriana Zielińskiego do próby ugodowej... „Michał Gniatkowski uznaje się za polskiego kibica sportowego, którego dobra osobiste zostały naruszone przez Adriana Zielińskiego i w związku z tym domaga się przeprosin. Wytoczenie sprawy sądowej ma być przestrogą dla sportowców stosujących niedozwolony doping...” - czytamy w oświadczeniu, które zostało przekazane przez Veronikę Shaturskayą, asystentkę biura kancelarii. Adrian Zieliński został zawieszony przez Komisję do Zwalczania Dopingu w Sporcie na cztery lata. Z igrzysk w Rio de Janeiro wraz z nim wrócił jego brat Tomasz, również sztangista. Obaj stosowali zakazany śro- dek nandrolon (fakt.pl, Marek Dembski; 16.02.br; 17:32)



Wysłany przez autor dnia @18-02-2017 o godz. 11:24:35 @ (395 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: PIERWSZY WYWIAD ADRIANA ZIELIŃSKIEGO... PO AFERZE !
Prasa donosi
W dzisiejszym numerze „Przeglądu Sportowego” ukazał się obszerny wywiad z Adrianem Zielińskim, którego przesłaniem jest jego wypowiedź... „Chcę wrócić. Śmiało spoglądam w lustro”. Zdyskwalifikowany za stosowanie dopingu mistrz olimpijski z Londynu (2012) opowiada o ostatnich traumatycznych miesiącach jego życia i marzeniu, jakim jest skrócenie kary do dwóch lat. Rozmowę red. Szymona Tomasika z zawodnikiem CWZS „Zawisza” Bydgoszcz skomentowali: Michał Rynkowski – Dyrektor biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie” oraz Kamil Wolnicki – dziennikarz „PS”. Poniżej pełne wypowiedzi obu panów...

Michał Rynkowski... „Sprawa Adriana Zielińskiego jest dla mnie jasna. W oparciu o materiał dowodowy, który został przedstawiony, uważam, że decyzja Panelu Dyscyplinarnego o cztero- letniej dyskwalifikacji jest słuszna. Dowody o niewinnośœci, które przedstawiał zawodnik, były niewystarczające do tego, aby sankcja mogła być niższa. Oczywiœście, Zieliński może się od- wołać. W ciągu tygodnia wydamy postanowienie w formie pisemnej. Od momentu, w którym otrzyma pismo, będzie miał 21 dni na złożenie odwołania. Rzadko jednak zdarza się, by kary były obniżane. Adrian Zieliński chce dwuletniej dyskwalifikacji. Rozumiem, że walczy o to, aby mieć szansę występu w igrzyskach w Tokio. To jednak nic nie zmienia, przy rozpatrywaniu sprawy nie miało to żadnego znaczenia. Sprawa była złożona. W tym sensie, że przesłuchano wielu œświadków, materiał dowodowy był obszerny. Panel Dyscyplinarny chciał zbadać wszyst- kie okolicznośœci. My, jako Komisja, chcieliœmy czteroletniej kary i taka została orzeczona...”.

Kamil Wolnicki... „Nie wiem, co czuli bliscy braci Zielińskich, gdy rozpętała się dopingowa burza, ale na pewno nie chciałbym tego przeżywać. Rozumiem też Adriana, który chciałby dostać jak najkrótszą karę i wrócić na pomost Ÿdźwigać ciężary, bo robił to całe życie. Nie sądzę jednak, żebyœśmy mieli oglądać go podczas igrzysk w Tokio. Adrian opowiada o zanie- czyszczonych odżywkach. To najczęściej spotykana linia obrony, choć rzadko skuteczna. Jak- kolwiek brutalnie to brzmi, zasada o „sportowcu, który odpowiada za to, co ma w organizmie” jest w dzisiejszej pogoni za kasą, nazywaną sportem, jedyną sensowną. W organizmie Zie- lińskiego był nandrolon, więc w œświetle prawa jest winny. Inne rozwiązanie (w przypadku dotyczącego kogokolwiek) byłoby równoznaczne z akceptacją dopingu...”.



Po kliknięciu w powyższy plik, otworzy się skan artykuły prasowego
z dzisiejszego wydania „Przeglądu Sportowego” (pdf)
(źródło: przegladsportowy.pl; Szymon Tomasik; 10.02.br; 08:40)

Wysłany przez autor dnia @10-02-2017 o godz. 18:41:14 @ (197 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: DONALD TRUMP ZOSTAWI SPORT NA SPALONYM ?
Prasa donosi
Władze MKOl są przekonane, że dekrety Trumpa to cios dla starającego się o organizację letnich igrzysk Los Angeles. Międzynarodowe związki sportowe próbują wybadać, jak regulacje wpłyną na imprezy organizo- wane w USA...  „1 stycznia dostałem od brytyjskiej królowej tytuł szlachecki. 27 stycznia prezydent Donald Trump zrobił ze mnie obcego” – pisał na Facebooku sir Mo Farah. Czterokrotny złoty medalista olimpijski w biegach na 5.000 i 10.000 m startuje pod brytyjską flagą, ale urodził się w Mogadiszu (SOM). Wpis na Facebooku opublikował, gdy pre- zydent USA zamknął – na razie na 90 dni – granice dla ludzi urodzonych w Somalii, Iranie, Iraku, Libii, Sudanie, Syrii i Jemenie. „Oznajmić dzieciom, że tatuś nie będzie mógł wrócić do domu, będzie kłopotliwe. Jak wytłumaczę, że prezydent wprowadził politykę opartą na igno- rancji i uprzedzeniach ?” – pisał Farah ze zgrupowania w Etiopii tuż po ogłoszeniu dekretu. Nikt wówczas nie potrafił odpowiedzieć, czy biegacz będzie mógł wrócić do Portland w stanie Ore- gon, w którym mieszka od sześciu lat. Dopiero w niedzielę, po rozmowach szefa brytyjskiej dyplomacji Borisa Johnsona z doradcą Trumpa - Jaredem Kushnerem, okazało się, że nowe re- gulacje nie dotkną Faraha.

Z oświadczenia brytyjskiego rządu wynika, że dla podróżujących mających po- dwójne obywatelstwo nic się zmieni. Dodatkowo sprawdzone zostaną tylko te osoby, które przybyły z krajów widniejących na liście. Wielka niewiadoma nie oz- nacza to jednak, że problem nie istnieje. Sportowcy z wyżej wymienionych krajów trenują w USA, reprezentują tamtejsze kluby albo przyjeżdżają na wielkie imprezy. Nigdy nie mieli problemów, w międzynarodowych zawodach uczestniczyli także reprezentanci państw, z którymi Amerykanie nie utrzymywali kontaktów dyplomatycznych (Kuba, Korea Północna).

Teraz nie wiemy, na czym stoimy...” – mówi Phil Andrews, szef amerykańskiego związku sztangistów. W listopadzie odbędą się w Kalifornii (Anaheim – przypis „PSz”) mistrzostwa świata seniorów w podnoszeniu ciężarów, jeśli granice do tego czasu pozostaną zamknięte, to nie wiadomo, czy w imprezie będą mogli wziąć udział... Irańczycy (na ostatnie MŚ (w Houston – przypis „PSz”) wysłali 7 zawodników, którzy zdobyli dwa medale). Błyskawicznie na dekret zareagowała też międzynarodowa federacja lekkoatletyczna (IAAF), która chce gwarancji od amerykańskiej administracji, że nowe regula- cje nie wpłyną na zaplanowane na 2021 roku mistrzostwa świata w Eugene... „Współpracujemy z władzami, staramy się zrozumieć nowe reguły, zobaczyć, w jaki sposób dotkną one przyjeż- dżających do Stanów Zjednoczonych sportowców i działaczy...” – mówi rzecznik Amerykań- skiego Komitetu Olimpijskiego (wyborcza.pl, Michał Szadkowski; 31.01.2017; 06:33)

Wysłany przez autor dnia @31-01-2017 o godz. 18:39:18 @ (215 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: WYWIAD PREZESA PZPC DLA „GAZETY WYBORCZEJ”
Prasa donosi
W dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej” (24.01.2017, strona - 24) ukazał się wywiad, jakiego kilka dni temu dziennikarzowi „GW” - Radosławowi Leniarskie- mu udzielił prezes PZPC - Mariusz Jędra. Rozmowa jest mocna poprzez zadawa- ne pytanie dziennikarza, i jeszcze mocniejsza... w odpowiedziach nowego szefa związku. Poniżej, pełen tekst wywiad z prezesem PZPC - Mariuszem Jędrą.



ROZMOWA Z MARIUSZEM JĘDRĄ - NOWYM PREZESEM PZPC !

Adrian Zieliński złapany na dopingu, jego brat Tomasz też, obu wyrzucono w niesławie z wioski olimpijskiej w Rio de Janeiro. Inny kadrowicz - Krzysztof Zwarycz - wpadł przed igrzyskami. Szprycowały się też sztangistki. Ówczesny prezes związku Szymon Kołecki również ma przeszłość dopingową. Na świecie fala dyskwalifikacji sztangistów po ponownych badaniach próbek spowodowała żałosne qui pro quo. Wyniosła na przykład na podium olimpijskie Marcina Dołęgę, dopingowicza recydywistę, który ledwo uniknął dożywotniej dyskwalifikacji, a prawdopodobnie także Tomasza Zielińskiego. Dołęga dostanie brąz za igrzyska w Pekinie (2008), a Zieliński brąz za Londyn (2012). Pojawiają się apele o wykluczenie z igrzysk sportu skażonego dopingiem W Polsce ministerstwo obcina dotacje. A jednocześnie powstaje nowelizacja ustawy o sporcie, w której brak np. przepisu o zakazie pełnienia funkcji szefa związku dla osoby z przeszłością dopingową.

Od 25 lat jest pan w armii, gratuluję. W wojsku daje sobie pan radę, ale w ciężarach ?

Trudny czas dla sztangistów, to prawda. Wiem to też po telefonach Dzwonicie, gdy jest afera. Jak sukcesy, to telefonów brak. Ale jestem weteranem wojennym z misji pokojowych w Libanie, trudne pytania biorę na klatę, jak mówią sportowcy. Z kuli ziemskiej mnie nie zepchną.

OK. Są informacje, że został pan przyłapany na dopingu, i to dwukrotnie: 25 listopada 1994 r. w Turcji na amfetaminie i 24 września 1995 r. w Zakopanem. W polskiej komisji antydopingowej śladu o Zakopanem nie ma. Plotka ?

Czytał pan forum na stronie polska-sztanga.pl, która już zablokowała ten wpis. Gdy pan znajdzie coś oficjalnego, twarde dowody, to porozmawiamy. Nie jestem gruboskórny i przykro mi było, gdy o tym przeczytałem Obraża mnie to. A pan pyta mnie o bzdury.

Czyli zaprzecza pan ?

To nie jest prawda. A takie oskarżenia to już w Polsce zwyczaj. Adriana Zielińskiego ukamienowali, a on jeszcze przecież się broni. Sprawa jest oczywista. W jego organizmie był nandrolon, czyli steryd anaboliczny, próbki A i B pozytywne...

Został zdyskwalifikowany. Co tu jest do obronienia ? Może co najwyżej walczyć o mniejszą karę [nieoficjalnie dostał cztery lata, ale ogłoszenie długości kary zostało wstrzymane na żądanie zawodnika do czasu zakończenia procesu odwoławczego]

Byłem na ostatnim panelu komisji antydopingowej, więc wiem, że Adrian będzie się odwoływał do II instancji. Nawet mordercą nikt nie jest bez wyroku. Zainteresowałem się jego sprawą, gdy się dowiedziałem, że zanieczyszczona witamina B12 może dać taki wynik, jaki on miał, czyli śladowe ilości nandrolonu. Adrian jest mistrzem olimpijskim, więc wypadałoby z szacunku dla jego osiągnięć bliżej się temu przyjrzeć. [Kulomiot] Konrad Bukowiecki używał zanieczyszczonej odżywki i dostał naganę.

Te dwa przypadki są porównywalne ?

Nie. Ale bułgarscy sztangiści odwołali się od wyroków i zmniejszono im karę do ośmiu miesięcy.

Pana kredo w sprawie dopingu ?


Reprezentacja ma być drużyną. U mnie nie będzie żadnych ścieżek indywidualnych. Muszę mieć sztangistów na talerzu. Jeśli mamy wyjść z kryzysu, to powinno współpracować całe środowisko. Sam nie dam rady. Nie będę wszędzie, nie widzę wszystkiego, trener klubowy jest bliżej. Jeśli wyniki zawodnika idą gwałtownie w górę tak, że zawodnik przybiera na wadze, to powinien zauważyć oczywiste objawy dopingu. Musi wtedy zadziałać. Trzeba być czujnym. I jeszcze jedno powiem: nie lubię, jak ktoś mnie robi w balona. Na pierwszym zgrupowaniu kadry powiem: jak ktoś chce iść na skróty, niech od razu wyjeżdża. Ale na razie przyglądam się, uczę się. Z czasem głowy polecą. Adriana Zielińskiego ukamienowali, a on jeszcze się broni. Będzie się odwoływał. Nawet mordercę nikt nie jest bez wyroku

Czyli pana dewizą będzie...

Doping nie przychodzi sam. Jestem w ciężarach od 12, roku życia. Gdy przyszedłem pierwszy raz na trening, nie wiedziałem, co to doping. Z czasem młodzi ludzie dowiadują się o nim, bo często ćwiczą z kulturystami w jednej hali. Komisja antydopingowa powinna nie tylko mocniej walczyć i karać, lecz także więcej edukować. A jest w niej pięć osób na krzyż. Za mało. Jeśli chcemy robić porządki, to też zacznijmy od tych, którzy z tym walczą. Wiadomo, dużo wpadek jest na odżywkach. Niełatwo wyplenić kupowanie ich przez internet, bo pracujemy nie tylko z młodzieżą ułożoną, lecz także z trudną, która niechętnie słucha. Trzeba, że tak powiem, przestraszyć dopingiem młodych ludzi, którzy zamawiają go przez internet. No, i brakuje współpracy między związkiem a komisją antydopingową. Kontrole są w klubach niezapowiedziane, a pomysły o współpracy ze związkiem komisja traktuje, jakbyśmy mieli ostrzegać sztangistów przed ich nalotami, aby mogli uciec drzwiami i oknami. Jednak choćbyśmy nie wiem jak pracowali, nie unikniemy takich spraw. Świat jest, jaki jest. Nie tylko świat sztangistów.

Najwięcej wpadek jest jednak w ciężarach.


Bo nas najczęściej badają. I niech to robią.

Mam wrażenie, że w pana słowach - słowach szefa polskiego związku sportowego - jest więcej usprawiedliwień niż stanowczych pomysłów na odnowę. Tymczasem państwo dawało milion rocznie na przygotowania Zielińskiego, a w zamian dostało niesławę za doping mistrza olimpijskiego.

Polski związek nie ma narzędzi, aby np. zabrać dopingowiczom pieniądze, które wydał na ich przygotowanie. Prawnie jest to niemożliwe. Ministerstwo daje pieniądze, to niech je odbierze. Jestem za surowym karaniem, ale od tego są odpowiednie organy. My otrzymaliśmy dotkliwą karę. Ministerstwo odebrało nam połowę pieniędzy na sport wyczynowy i sporą część przeznaczonych na młodzież. Ucierpiało środowisko. Mam nadzieję, że teraz to samo środowisko pomoże.


Słyszałem o 90 proc. A pan mówi o połowie.

To nieprawda z tymi 90 proc., kaczka dziennikarska. Dostaliśmy dotkliwą karę, ale nie 90 proc. I powiem panu, że medale są najcenniejsze, ale wybrałbym pięć czystych lat bez wyników, a nie przymknięcie oczu na doping i sukcesy. I dodam, że pełnię funkcję społecznie. Nawet nie wiem, czy są dla prezesów nagrody za medale.


Są pieniądze dla związku za wyniki. Jedną z pierwszych decyzji po wygraniu przez pana wyborów było rozstrzygnięcie przetargu na sprzęt za kilkaset tysięcy złotych. Ktoś wygrał, przetarg skasowano, rozpisano nowy, wygrała znów ta sama osoba. Ponownie zmieniono warunki przetargu. Wtedy wygrała firma, która w poprzednich przetargach była numerem dwa. I ona dostała pieniądze. W tempie ekspresowym.


Ja nie prowadzę przetargów. Robi to nasz prawnik. Wiem, że są donosy od rywala zwycięzcy, donosy nawet do ministerstwa. Ja naszego prawnika pytałem kilka razy głośno i wyraźnie: czy to, co podpisuję, jest zgodne z prawem. Odpowiedział, że tak. Ja jestem żołnierzem zawodowym. Gdyby cokolwiek było niezgodne z prawem, to mnie nie ma! Nie mam emerytury, przyszłości, nic. Dlatego tak dbałem o przetarg. Pojechałem z trenerem kadry juniorów Mirosławem Chleboszem sprawdzić, czy sprzęt został dostarczony, narobiłem mnóstwo zdjęć na dowód, bo były podejrzenia, że zwycięzca przetargu go nie dostarczył. Wszystko było zgodne z prawem. A ja dwie noce nie spałem, bo mnie bombardowali mailami z groźbami. Jest u nas komisja przetargowa, jest w niej pan, który w ministerstwie robi takie rzeczy. Sprzęt, który kupiliśmy, jest renomowany, Eleiko. Nic się na nim nie zacina, nic nie grozi kontuzją. I na tym to polega. Gdziekolwiek by pan zadzwonił, powiedzą, że konkurencyjny producent Werk-San ma złą reputację. Już jesteśmy skatowani - mówią, że to nasz koniec, że u nas same przekręty, wszyscy się koksują. Guzik prawda. Młodzieżowcy zdobyli 23 medale, jesteśmy w trójce najbardziej medalodajnych sportów w Polsce w tej kategorii. To są wartościowi ludzie. Trzeba im teraz pomóc, a nie ukamienować dyscyplinę. Zbłądziliśmy, ale wrócimy.

Rozmawiał: Radosław Leniarski, „GAZETA WYBORCZA”, 24.01.2017, strona: 24
(żródło: pzpc.pl, wyborcza.pl)

Wysłany przez autor dnia @24-01-2017 o godz. 18:37:23 @ (230 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: „BRAŁEM DOPING NIEŚWIADOMIE…”
Prasa donosi
Po opublikowaniu oświadczenia w sprawie czteroletniej dyskwalifikacji, mistrz olim- pijski z Londynu Adrian Zieliński zgodził się na rozmowę przed naszą kamerą. Jego zdaniem, kara, którą otrzymał, jest zbyt surowa, a nandrolon wy- kryty w jego organizmie został przyjęty nieświadomie. Sztangista Zawiszy postanowił się odwołać, bo chce walczyć o Igrzyska Olimpijskie w Tokio i przede wszystkim oczyścić swoje nazwisko. Jest początek roku 2016. Zawisza Bydgoszcz ogłasza pod- pisanie kontraktów z braćmi Zielińskimi: Adrianem - mistrzem olimpijskim i Tomaszem - wi- cemistrzem Europy. Od początku pod presją i z jasnym celem: z igrzysk w Rio de Janeiro starszy z braci ma przywieźć medal i to najlepiej złoty. Jest w świetnej dyspozycji, podczas lipcowych mistrzostw Polski w rodzinnej Mroczy, w dwuboju uzyskuje 409 kg, poprawiając tym samym swój rekord życiowy i pewnie sięga po złoto.



Piękny sen kończy się w Brazylii, kiedy w atmosferze skandalu opuszcza wioskę kilka dni przed występem. W jego organizmie wykryto zakazany nandrolon. Zostaje zawieszony przez klub i opuszcza Sportową Grupę Wojskową. Panel Dyscyplinarny dyskwalifikuje go przed ty- godniem na 4 lata… „Wykazaliśmy, że to znalazło się w moim organizmie nieświadomie. Co za tym idzie, kara powinna być od nagany do dwóch lat, a niestety otrzymałem karę czterech lat. Z tą decyzją się nie zgadzam, bo jest niesłuszna i niesprawiedliwa…” - przyznaje sztangista. Zieliński zeznawał, że zabroniona substancja trafiła do jego organizmu przez nieświadome spożycie zanieczyszczonego produktu, którym była witamina B12. Co ciekawe, suplementy, witaminy oraz odżywki sztangista regularnie otrzymywał od związku… „Związek to potwierdził, lekarz to potwierdził, więc nie ma tutaj mojej winy i celowości w takim sensie, że brałem to świadomie. Więc chyba nie ma lepszych dowodów. Udowodniłem to przed Panelem, że ta sub- stancja znalazła się w moim organizmie w sposób nieświadomy…” - uważa Adrian Zieliński. Ciężarowiec Zawiszy cały czas czeka na uzasadnienie decyzji Panelu Dyscyplinarnego. Mimo to postanowił, że odwoła się do Panelu Dyscyplinarnego drugiej instancji, a to oznacza, że wszystkie dowody rozpatrywane będą ponownie. Po raz kolejny przesłuchani zostaną także świadkowie… (bydgoszcz.tvp.pl; Łukasz Betański; 20 stycznia 2017, 21:03)

Wysłany przez autor dnia @21-01-2017 o godz. 14:11:27 @ (244 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: OŚWIADCZENIE ADRIANA ZIELIŃSKIEGO WS. DYSKWALIFIKACJI !
Prasa donosi
Adrian Zieliński został zdyskwalifikowany na cztery lata za stosowanie dopingu. Mistrz olimpijski z Londynu, w którego organizmie tuż przed igrzyskami w Rio de Janeiro wykryto zabronione środki, jest zaskoczony tak wysoką karą i za- powiada odwołanie się od decyzji... „Jestem niezwykle zaskoczony wymiarem sankcji na mnie nałożonym, bo i tak jak zapowiadałem od samego po- czątku, aktywnie współpracowałem z Panelem Dyscyplinarnym jak i Komisją do Zwalczania Dopingu w Sporcie, zamierzając udowodnić, nie tylko Panelowi Dyscy- plinarnemu, ale również całemu środowisku sportowemu, które skreśliło moją oso- bę na długo przed wydaniem decyzji, iż substancję zabronioną spożyłem nieświa- domie...” – napisał w oświadczeniu Adrian Zieliński... „Zdaję sobie sprawę z obowiązku wynikającego z przepisów antydopingowych, że jestem odpowiedzialny za to, co zostanie wykryte w moim organizmie i z konieczności poniesienia kary za zaistniałą sytuację, jednakże liczyłem, że w sytuacji, gdy substancja zabroniona znalazła się w moim organizmie w sposób nieświadomy, a jej źródłem był produkt zanieczysz- czony, wówczas Panel Dyscyplinarny zgodnie z przepisami antydopingowymi odpo- wiednio skróci nałożoną na mnie karę w granicach określonych w art. 105.1.2 Pol- skich Przepisów Antydopingowych tj. pomiędzy naganą a karą 2 lat wykluczenia...” – czytamy dalej... „W konsekwencji nałożenie na mnie kary 4 letniego wykluczenia uważam za niesprawiedliwą i liczę, że Panel Dyscyplinarny II instancji biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, stwierdzi, że doszło do naruszenia przepisów anty- dopingowych z uwagi na nieświadome zastosowanie produktu zanieczyszczonego i następnie wymierzy karę w granicach wskazanych powyżej, co umożliwi mi powrót do sportu i próbę oczyszczenia swojego dobrego imienia...” – dodał. Zieliński zapo- wiedział w oświadczeniu, że skorzysta z przysługującego mu prawa do odwołania. Zaapelował też: „(...) proszę by kibice, przedstawiciele środowiska sportowego oraz przedstawiciele mediów nie wydawali jeszcze wyroku w mojej sprawie i nie osądzali mnie przed ostatecznym wyjaśnieniem sprawy...” (onet.pl; 16.01.br; 12:13) > Tekst oświadczenia A. Zielińskiego: część I, część II, część III, część IV (jpg)



Wysłany przez autor dnia @16-01-2017 o godz. 16:18:31 @ (240 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ADRIAN ZIELIŃSKI ZDYSKWALIFIKOWANY NA CZTERY LATA !!!
Prasa donosi
Mistrz olimpijski z Londynu w podnoszeniu ciężarów w kat. 85 kg Adrian Zieliński został zdyskwalifikowany na cztery lata za doping... „Nie daliśmy wiary jego wyjaśnieniom...” - powiedział Michał Rynkowski, dyrektor biura Ko- misji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. To była największa afera dopingowa w pol- skim sporcie. Na igrzyskach w Rio Zieliński był faworytem w kategorii 94 kg. Z wioski olimpijskiej wyleciał tuż przed startem. Zrobił to w ślad za swoim młodszym bratem Tomaszem. U obydwu stwierdzono obecność nandrolonu, najcięższego dopingu sterydowego, najcięższego przestępstwa sportowego. Razem ze sztangistą wioskę opuścił w trybie natych- miastowym indywidualny jego trener Jerzy Śliwiński. W Rio wszyscy trzej zaprzeczali, jakoby mieli cokolwiek wspólnego z dopingiem, i twierdzili, że winne są awaria maszyny, błąd po- miaru, niewyjaśnione, niekorzystne okoliczności, nie wykluczali manipulacji i spisku przeciw nim. Mówili, że musieliby być skończonymi idiotami, biorąc doping, który utrzymuje się w or- ganizmie 18 miesięcy. To drugie nie jest prawdą. Badania dowodzą, że bracia kłamali, a co do trenera - nie jest i nie może to być przesądzone. Dowody na ich sportową zbrod- nię są bezsporne, bo pochodzą z różnych źródeł: mistrza Europy Tomasza przebadała Świa- towa Agencja Antydopingowa zaraz po jego przyjeździe do Rio, mistrza olimpijskiego Adriana przetestowała polska komisja antydopingowa jeszcze przed igrzyskami.

Polscy kontrolerzy wykonali jeszcze kontrekspertyzę próbki Adriana w laboratorium w Rzymie, aby uniknąć błędu w tak poważnej sprawie. Wszystkie próbki dostarczone do polskiego labora- torium są kodowane, anonimowe, badane w kolejności wpływania. Dopiero te wysłane do Rzymu były przypisane do nazwiska. Adrian Zieliński zgodnie z prawem zachowa prawo do emerytury olimpijskiej, choć są uzasadnione wątpliwości, czy zdobył medal ucz- ciwie. Jego próbki z tych igrzysk zostały ponownie przebadane, ale wyniki - tak jak wszystkie wyniki retestów - zostaną upublicznione po zakończeniu olimpiady. Adrian nigdy nie udoku- mentował swojego pobytu w Osetii, gdzie próbowali go namierzyć kontrolerzy an- tydopingowi, aby pobrać od niego próbki.

Do turnieju olimpijskiego w Rio Zieliński również przygotowywał się indywidualnie, w mistrzo- stwach Polski na początku lipca wystąpił w kat. 105 kg i błysnął doskonałą formą. Uzyskał w dwuboju 409 kg, drugiego Arkadiusza Michalskiego wyprzedził o 13 kg. To miała być zapo- wiedź medalowej dyspozycji w Rio. Okazało się jednak, że w mistrzostwach Polski startował, gdy miał już w organizmie nandrolon. Przed panelem dyscyplinarnym przy Komisji do Zwal- czania Dopingu w Sporcie Zieliński dowodził, że nandrolon spożył nieświadomie. Zanieczy- szczona nim miała być zażywana przez niego witamina B12... „Panel nie dał wiary przed- stawionym przez niego wyjaśnieniom...” - powiedział Michał Rynkowski z Komisji. Za- wodnikowi przysługuje odwołanie. Adrian Zieliński to jeden z najbardziej utytułowanych pol- skich sztangistów ostatnich lat. Oprócz triumfu w Londynie ma także złote medale mistrzostw świata w 2010 roku w kat. 84 kg i mistrzostw Europy 2014 w Tel Awiwie w kat. 94 kg. W 2015 roku został wicemistrzem świata w kat. 94 kg (wyborcza.pl; Michał Szadkowski, Rados- ław Leniarski; 13.01.br; 18:11)



Super Express”: Zamierzasz pogodzić się z wyrokiem pierwszej instancji ?

Adrian Zieliński: Co prawda, nie mam jeszcze tej kary na piśmie, ale słyszałem o tym.
Wciąż twierdzę, że jestem niewinny i będę starał się to udowodnić.


  Komisja nie miała jednak żadnych wątpliwości, by cię ukarać...

W trakcie postępowania pierwszej instancji wykazałem, że to nie jest moja wina.
Nandrolon, który wykryto w moim ciele, dostał się do organizmu poprzez
zanieczyszczoną witaminę B12, którą zażywałem. Niestety, komisja tego
nie uznała, ale będę się odwoływał.


Jak usłyszeliśmy w Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, sukces
w postępowaniu drugiej instancji zależy od tego
 czy przedstawisz nowe dowody.


Jakie nowe dowody ?! Wszystko, co dotyczyło tej sprawy zostało przekazane
komisji w pierwszej instancji. W trakcie postępowania wykazałem, że
zażyłem tę substancję nieświadomie i uważam, że oczyściłem swoje imię,
a że komisja podjęła inną decyzję, to co ja mogę zrobić ? Przysługuje
mi prawo do odwołania i na pewno z tego skorzystam. Pracuję nad tym
z adwokatem i jeśli odwołanie nic nie pomoże rozważymy dalsze kroki.


4 lata zawieszenia może oznaczać koniec kariery ?


Nawet nie chcę o tym myśleć...

Trenujesz ?

Nie, bo po co? Czekam na rozstrzygnięcia, a na ten moment nie
mam nic wspólnego z ciężarami. Odpoczywam po 20 latach treningów.


Michał Rynkowski - dyrektor biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie:
 „Adrian musi pokazać nowe dowody. Mogę potwierdzić, że Komisja do
Zwalczania Dopingu w Sporcie podjęła decyzję o zawieszeniu Adriana na 4 lata.
Zarówno wyniki próbki „A”, jak i otwartej w sierpniu próbki „B” potwierdziły
obecność nandrolonu w organizmie zawodnika, więc nie było żadnych
wątpliwości. Zieliński może się odwołać od decyzji, ale zobaczymy czy
przedstawi nowe dowody w stosunku do tego, co przedstawił podczas
postępowania pierwszej instancji. Równolegle toczy się sprawa jego brata,
Tomasza, ale nią zajmuje się Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów
i z tego co wiem, nie ma jeszcze żadnych decyzji...

To duży cios... - skomentował Szymon Kołecki, były prezes PZPC... Jest to przykra informacja, oczywiście spodziewana, ale przykra. Jest to wielkie nieszczęście dla całego środowiska ciężarowego, no i największa dla Adriana. Był jednym z trzech najlepszych zawodników w kadrze, kiedy ja prowadziłem związek. Jego pozytywny wynik dopingowy był dla mnie ciosem. Oczywiście ja osobiście nie miałem z tym nic wspólnego, ale jako szef organizacji do której Adrian należał, czułem że muszę zrezygnować. Uważam to również za osobistą porażkę... - dodaje. Kołecki nie ma wąt- pliwości, że podnoszenie ciężarów w Polsce jest w wielkim kryzysie, ale wierzy, że wkrótce wyjdzie na prostą... To jest duży i poważny kryzys, zwłaszcza wizerunkowy. Będą się podnosiły. Mamy świetnych zawodników i trenerów. Myślę, że około 1,5 roku jest potrzebne, żeby zawodnicy zaczęli dobrze startować, żeby ta kadra się unormo- wała. Mam nadzieję, że w roku 2018 będą mogli walczyć o medale MŚ. Nowy zarząd swoją ciężką pracą pokaże, że dopingu nie toleruje, że z nim walczy, że organi- zacyjnie wszystko dobrze prowadzi. Wyniki sportowe to wszystko potwierdzą, taką mam przynajmniej nadzieję... - tłumaczy Szymon Kołecki > Zieliński zawieszony na 4 lata za doping. Kołecki: „To cios dla ciężarów (html)


Wysłany przez autor dnia @14-01-2017 o godz. 10:35:22 @ (18754 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: KOLEJNY, REWOLUCYJNY POMYSŁ SZYMONA KOŁECKIEGO !!!
Prasa donosi
Szymon Kołecki ma pomysł, jak walczyć z koksiarzami. To byłaby rewo- lucja… Proponuje, aby wobec sportowców, którzy świadomie brali doping, stoso- wać bardzo surowe kary. Wypowiedział się także na temat braci Zielińskich, którzy nie wystartowali na IO, bo w ich organizmach wykryto niedozwolone środki. Ostatnie miesiące były bardzo trudne dla Szymona Kołeckiego. Dwukrotny meda- lista olimpijski zrezygnował z funkcji prezesa Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. To za jego kadencji wybuchła wielka afera dopingowa w tej dyscyplinie sportu. Podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro całą Polską wstrząsnęły wpadki dwóch czołowych sztangistów. Najpierw było głośno o Tomaszu Zielińskim, a niedługo potem doping wykryto u jego brata, złotego medalisty z igrzysk w Londynie, Adriana.

Kołecki do dzisiaj żyje tamtymi wydarzeniami. Z jednej strony podkreśla, że nie chce bronić braci Zielińskich, a z drugiej wierzy, że mogli przyjąć zabronione środki nieświadomie. W rozmowie z weszlo.com przyznał jednak, że przed igrzyskami w Rio nie podobało mu się, że sztangiści nie chcieli trenować z kadrą. Woleli ze swoim trenerem przygotowywać się do igrzysk… „Z oboma się widziałem po igrzyskach. Tomka spytałem, czy ma mój numer telefonu, bo jeśli tak, to zawsze może zadzwonić, a nie pajacować przed kamerami. Rozmowa była krótka, Tomek jest mi dość obojętny. Adrianowi życzę bardzo do- brze. Trudno mi uwierzyć, że z pełną determinacją przygotowywał się do igrzysk w ten, a nie inny sposób…” - tak podsumowuje on wątek obu braci, apelując jednocześnie o powstrzymanie się z osądami do momentu, aż zapadnie ostateczna decyzja w ich sprawie.

Były prezes PZPC mówi za to wprost, jak powinno się postępować z koksiarzami, którym udowodniono winę. Przedstawia swoją propozycję. Kołecki jest zdania, że najskuteczniejsze będzie nie tylko dyskwalifikowanie sportowców-oszustów, ale także uderzanie ich po kieszeni. W bezwzględny sposób, nawet przy pomocy komornika… „Jak powinno się walczyć z kok- siarzami? Nakładając wysokie kary. Nie takie, które zapłacisz dobrowolnie, tylko ta- kie, które z ciebie ściągnie komornik. Bez litości. Osoba przyłapana na świadomym stosowaniu dopingu powinna zapłacić co najmniej równowartość półrocznych zarob- ków. Co najmniej ! To by była poważna groźba. Wyobraźmy sobie zawodnika, który wpada na koksie i dostaje dożywotnią dyskwalifikację. Dziś on znika ze środowiska, a tak musiałby jeszcze zapłacić, powiedzmy 50 tysięcy złotych…” - wyjaśnia.

Co ciekawe, dzięki dopingowej wpadce rywala 35-letni Kołecki został kilkanaście dni temu... mistrzem olimpijskim. W 2008 roku na igrzyskach w Pekinie był drugi, ale po latach okazało się, że najlepszy wówczas Ilja Iljin stosował doping. Najbardziej zaskakujący jest w tym fakt, że Kazach to przyjaciel Kołeckiego. Dlatego sytuacja jest bardzo niezręczna… „Często roz- mawiamy, czasem się spotykamy. Ale o tym (wpadce dopingowej Kazacha - przypis red.) nie rozmawialiśmy, bo nie wiem, co mu powiedzieć. Nie w tym sensie, że mam do niego pretensje. Nic z tych rzeczy, nigdy nie miałem złudzeń i wiedziałem, jak się przygotowują zawodnicy ze Wschodu, z kim walczę i na jakich zasadach. Jako kole- dze jest mi przykro, że może stracić swój dorobek. Ale zależy mi na tym medalu, całe życie o niego walczyłem…” (sportowefakty.pl; Robert Czykiel, 10.01.br; 14:54)

W marcu br duże zainteresowanie wzbudzi też walka z udziałem Szymona Kołec- kiego. Utytułowany polski sztangista, w 2016 roku zdecydował się na poważnie zająć trenin- gami MMA. Jako trenera wybrał, podobnie jak wcześniej Mariusz PudzianowskiMirosława Oknińskiego, jednego z pionierów tej dyscypliny w Polsce. Do jego debiutu dojdzie w dn. 04.03.br podczas gali „Profesjonalnej Ligi MMA 72” w Łomiankach, a rywalem ma być Dariusz Kazimierczuk, który w dotychczasowych starciach na zawodowej sce- nie poniósł pięć porażek. Wstępnie pozyskaniem Kołeckiego jest zainteresowana również druga siła MMA w Polsce - federacja „Fight Exclusive Night”. Niewykluczone, że po debiucie w Łomiankach byłego sztangistę zobaczymy także w klatkoringu FEN...

Wysłany przez autor dnia @11-01-2017 o godz. 18:34:57 @ (2415 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ZWIĄZKOWA STAJNIA AUGIASZA !!!
Prasa donosi
W dzisiejszym numerze „Przeglądu Sportowego” ukazał się artykuł red. Szy- mona Tomasika pt. „Ciężarowa stajnia Augiasza”, któremu udało się dotrzeć do… raportu Komisji Rewizyjnej. W artykule tym jest mowa o samym raporcie oraz stwierdzonych przez komisję nieprawidłowościach i nadużyciach ! Pojawia się też w nim informacja o obowiązku powiadomienia prokuratury i minister- stwa sportu w związku z poświadczeniem nieprawdy odnośnie „fikcyjnego” zgrupo- wania kadry makroregionalnej Wielkopolskiego i Kujawsko-Pomorskiego OZPC w Burzeninie w 2015 roku oraz wielce prawdopodobnym wniosku o nieudzielanie ab- solutorium ustępującemu Zarządowi. W rozmowie z Kamilem Wolnickim, były Prezes PZPC – Szymon Kołecki stwierdził, że nie ma się czego bać, a z informacji które posiada wnioskuje nawet, że zgrupowanie w Burzeninie się odbyło (!!!), chociaż je- go najbardziej zaufany człowiek w PZPC potwierdził Komisji Rewizyjnej, że Bu- rzenin był… „fikcją”. Co więcej, S.Kołecki uważa, że treść protokołu została specjalnie przygotowana na potrzeby sobotniego zjazdu a za wszystkim stoi rzekomo… Katarzyna Choroś – członek Komisji Rewizyjnej, której męża – Mirosława Chorosia, były Prezes PZPC zwolnił niegdyś z funkcji trenera kadry narodowej. Nic dodać, nic ująć… poniżej oba artykuły !








Wysłany przez autor dnia @16-12-2016 o godz. 19:49:03 @ (1344 odsłon)
(Czytaj więcej... | 8 komentarze | Wynik: 0)

Prasa Donosi: SZTANGIŚCI Z RIO DE JANEIRO MOGĄ SPAĆ SPOKOJNIE !?!
Prasa donosi
Na portalu prawosportowe.pl wielokrotnie poruszano zagadnienia prawne zwią- zane ze stosowaniem dopingu w sporcie oraz jego zwalczaniem. Tym razem na przykładzie Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro będziemy mogli przyjrzeć się, jak w praktyce wygląda wdrażanie przepisów antydopingowych. Wszystko to dzięki opublikowanemu przez WADA raportowi niezależnych obserwatorów, któ- rzy zgodnie z przepisami Światowego Kodeksu Antydopingowego mają prawo kon- troli programu antydopingowego realizowanego podczas igrzysk. Raport liczy sobie 55 stron i jest kompendium wiedzy o tym jak w rzeczywistości wygląda walka z dopingiem. W opublikowanym dokumencie zawarto także szereg rekomendacji na przyszłość. Tym niemniej najciekawszą część raportu stanowią wskazane przez niezależnych obserwato- rów poważne niedociągnięcia, które stawiają pod znakiem zapytania skuteczność realizacji programu antydopingowego.

Wśród wymienionych przez obserwatorów zaniedbań w pierwszej kolejności wskazano na brak wystarczającej ilości personelu dla realizacji programu, brak odpowiedniego przeszkolenia personelu niższego szczebla, nieprawidłowości w planowaniu czynności funkcjonariuszy kon- troli antydopingowej, brak prawidłowego zarządzania stacją kontroli dopingowej w wiosce olimpijskiej, braki w sprzęcie elektronicznym i innym niezbędnym do przeprowadzenia kontroli oraz niski poziom organizacji transportu personelu kontrolnego. Najbardziej dobitne są jednak wnioski obserwatorów dotyczące procesu pobierania próbek od sportowców. Z zaplanowanych 5.380 testów antydopingowych przeprowadzano 4.882. Na marginesie warto dodać, że przy- najmniej jednorazową kontrolę przeprowadzono wobec 3.237 sportowców co stanowi ok. 29% wszystkich uczestników Igrzysk w Rio. Jako zaskakujący wskazano fakt, że w piłce nożnej nie przeprowadzono żadnych kontroli poza rozgrywkami (Out-of-Competition Testing), a w spor- tach tzw. wysokiego ryzyka (np. podnoszenie ciężarów) przeprowadzono bardzo mało lub wcale nie przeprowadzono badań krwi w trakcie zawodów (In-Competition Testing). Jedna z zaginionych próbek nie została namierzona aż do dwóch tygodni po zakończeniu zawodów. Ponadto, około 100 próbek nie zostało przypisanych do konkretnych sportowców z uwagi na błędy we wprowadzaniu danych. W raporcie wprost wskazano, że gdyby nie zaangażowanie personelu antydopingowego, który starał się przezwyciężyć powyższe przeciwności program antydopingowy igrzysk niemal na pewno by się zawalił. Pozytywnie oceniono natomiast Brazylijskie Laboratorium Kontroli Dopingu, które wg obserwatorów było doskonale wyposażone, pracowało solidnie i wydajnie.

W świetle powyższego należy przypomnieć, że jednostką odpowiedzialną za organizację igrzysk, w tym również za realizację programu antydopingowego i skuteczne wdrożenie prze- pisów Światowego Kodeksu Antydopingowego jest Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Nie- którzy już wieszczą, że w związku z doniesieniami zawartymi we wspomnianym raporcie podniosą się głosy, że MKOl nie przestrzega standardów WADA w zakresie walki z dopingiem. Co ciekawe sam MKOl nie podziela negatywnej oceny programu. Richard Budgett, dyrektor MKOl do spraw medycznych i naukowych w swoim oświadczeniu stwierdził, że raport dowodzi, że pomimo pewnych trudności podczas IO w Rio de Janeiro wdrożono udany program antydopingowy (prawosportowe.pl, Marcin Kryszko, 02.11.br; 11:46)


Wysłany przez autor dnia @16-11-2016 o godz. 19:39:46 @ (163 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: RZĄD OBCINA DOTACJĘ DLA PZPC !!!
Prasa donosi
Polski Związek Podnoszenia Ciężarów straci nawet 90 procent dotacji z resortu sportu ! Jak dowiedział się reporter Radia ZET - Michał Dzienyński, związek będzie musiał też oddać kilkadziesiąt tysięcy złotych przyznanych mu w tym roku. Sprawa utraty dotacji to efekt kontroli po aferze dopingowej polskich sztangistów podczas tegorocznych Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro... (wiado- mości.radiozet.pl; 04.11.2016, 09:25). To bardzo złe wieści dla polskich ciężarów, tym bardziej w przeddzień ważnych wyborów okręgowych w Dobryszycach, Poz- naniu, Siedlcach i Wrocławiu. Po nich będzie już wiadomo praktycznie wszystko !

Z ostatniej chwili...

W kuluarach Kursokonferencji Trenerów i Instruktorów PZPC, jaka rozpoczęła się wczoraj w Spale żywo dyskutowano o sensacyjnej informacji jednej z radiowych stacji o tym, że resort sportu zamierza znacznie zmniejszyć w przyszłym roku nakłady na naszą dyscyplinę. W wia- domości tej była mowa o dotacji zmniejszonej nawet o 90 %. Jeszcze przed spotkaniem, wice- prezes ds. organizacyjnych - Mariusz Jędra oraz pełniąca obowiązki prezesa PZPC, Sekretarz Generalna PZPC - Halina Pikuła, konsultowali się w tej sprawie z Ministerstwem Sportu i Turys- tyki. Nikt z MSiT nie potwierdził tych wiadomości... Jeszcze w piątek, 4 listopada, kilka minut po ukazaniu się informacji dotyczących zmniejszenia finansowania PZPC przez MSiT w roku przyszłym, rozmawiałem z autorem materiału. Reporter Michał Dzienyński nie chciał po- wiedzieć, od kogo z MSiT uzyskał owe sensacyjne wiadomości. Jednocześnie zgodził się, że jego „news” nie został doprecyzowany o to, że ewentualne zmniejszenie dotacji obejmie jedynie grupy seniorskie. A o tym, w środowisku wiedzieliśmy od trzech miesięcy (Marek Kaczmarczyk - Rzecznik Prasowy PZPC)


Wysłany przez autor dnia @04-11-2016 o godz. 19:58:49 @ (207 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ADRIAN ZIELIŃSKI STANĄŁ PRZED KOMISJĄ ZWALCZANIA DOPINGU !
Prasa donosi
Ciężarowiec Adrian Zieliński i jego trener złożyli podczas posiedzenia Pa- nelu Dyscyplinarnego obszerne wyjaśnienia. Teraz będą one szczegółowo analizowane. Gdy będziemy gotowi, wyznaczony zostanie termin kolej- nego spotkania. Na dzisiejszym nie zapadły żadne, ostateczne decyzje…- poinformował dyrektor biura Komisji do Zawalczenia Dopingu w Sporcie - Michał Rynkowski. W środę na posiedzenie Panelu Dyscyplinarnego Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie stawił się Zieliński, w którego organizmie przeprowadzone na początku lipca bada- nia, przeprowadzone przed wyjazdem na igrzyska olimpijskie do Rio de Janeiro, wykazały zabroniony środek nandrolon. Ich wyniki zostały jednak ogłoszone dopiero wtedy, gdy zawod- nik był już w Brazylii. Zieliński, mistrz świata i złoty medalista olimpijski z Londynu w kat. 85 kg oraz jego obecny trener Jerzy Śliwiński odpowiedzieli na pytania związane ze skandalem dopingowym, który wybuchł po tym, gdy nandrolon wykryto już w Brazylii u jego młodszego brata Tomasza, tegorocznego mistrza Europy w kat. 94 kg. Po posiedzeniu panelu dyscyplinar- nego obaj nie chcieli odpowiadać na pytania dotyczące przebiegu posiedzenia… Dla dobra postępowania nie udzielamy przed jego zakończeniem żadnych informacji - tłuma- czył swoich klientów ich przedstawiciel prawny mecenas Łukasz Klimczyk !

Adrian Zieliński jechał na igrzyska do Rio jako jeden z głównych kandydatów do miejsca na podium w kat. 94 kg. Z powodu dopingu, za stosowanie którego wcześniej ganił rywali, nie stanął na olimpijskim pomoście. Dzień przed startem został usunięty z ekipy narodowej. Wcześniejsze wielokrotne badania nie wykazały w organizmach braci Zielińskich żadnych zabronionych środków. W mistrzostwach świata w Houston w 2015 roku Adrian Zieliński osiągnął piąty rezultat. Jednak później - po dyskwalifikacji za doping zawodników, którzy zajęli miejsca II-IV - przyznano mu srebrny medal. Do zmagań olimpijskich w Rio przygotowywał się indywidualnie. W mistrzostwach Polski na początku lipca wystąpił w kat. 105 kg i błysnął dos- konałą formą. Uzyskał w dwuboju 409 kg, drugiego Arkadiusza Michalskiego wyprzedził o 13 kg. To miała być zapowiedź medalowej dyspozycji w Rio. Okazało się jednak, że w MP star- tował, gdy miał już w organizmie nandrolon. Sam zawodnik cały czas twierdzi, że jest nie- winny i nigdy świadomie nie stosował żadnych zakazanych substancji. Sprawę młodszego z braci Zielińskich rozpatruje komisja antydopingowa IWF, gdyż pozytywny wynik w jego przy- padku dało badanie przeprowadzone tuż po przylocie do Rio de Janeiro. On również nie wys- tąpił w tegorocznych igrzyskach (polskieradio.pl; 12.10.2016 21:20)


Wysłany przez autor dnia @13-10-2016 o godz. 17:26:35 @ (356 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Wynik: 0)

Prasa Donosi: MARIUSZ JĘDRA CHCE BYĆ SZEFEM PZPC !!!
Prasa donosi
Rozpoczęła się walka o stołek prezesa Polskiego Związku Podnoszenie Ciężarów. Umówmy się - po ostatnich wydarzeniach nie jest to najbardziej rozchwytywane stanowisko w polskim sporcie. Wyzwanie chce podjąć jednak nasz człowiek z Dol- nego Śląska - wrocławianin Mariusz Jędra. Ostatnie Mistrzostwa Europy Juniorów do lat 15 i 17 pokazały, że mamy potencjał. Można odbudować polskie ciężary - za- pewnia Jędra. Jego kontrkandydatami w grudniowych wyborach będą Jerzy Nowak i Zyg- munt Smalcerz. Poniżej był też pełny przedruk materiału z gazeta-wrocławska.pl z przekierowaniem na oryginalny tekst, ale autor artykułu - Jakub Guder poprosił o natychmiastowe usunięcie go z Polskiej Sztangi... Oryginał tekstu pod zielonym lin- kiem do gazety... Przepraszamy za zaistniałą sytuację !
 



Wysłany przez autor dnia @05-10-2016 o godz. 19:34:35 @ (684 odsłon)
(Czytaj więcej... | 3 komentarze | Wynik: 0)

Prasa Donosi: POSIEDZENIE PANELU DYSCYPLINARNEGO !
Prasa donosi
Kolejne posiedzenie Panelu Dyscyplinarnego przy Komisji Antydopingo- wej, podczas którego będzie rozpatrywana sprawa dopingu wykrytego u ciężarowca Adriana Zielińskiego odbędzie się 12 października br - dowie- działa się Polska Agencja Prasowa. Podczas poprzedniego posiedzenia na początku września, panel wyraził zgodę na przeprowadzenie dodatko- wych badań odżywek przyjmowanych przez mistrza olimpijskiego z Londynu w podnoszeniu ciężarów Adriana Zielińskiego. Z wnioskiem o przeprowadzenie badań od- żywek przyjmowanych przez zawodnika oraz o wydanie laboratoryjnego pakietu dokumen- tów wystąpił pełnomocnik Adriana Zielińskiego. Bracia Adrian i Tomasz Zielińscy zostali usu- nięci z reprezentacji olimpijskiej oraz zawieszeni w prawach zawodnika po ujawnieniu już podczas ich pobytu na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro, że w ich organizmach podczas badań wykonanych jeszcze w Polsce wykryto zabroniony środek nandrolon. Po ujawnieniu do- pingu Polski Związek Podnoszenia Ciężarów rozwiązał umowę o pracę z ich trenerem klubo- wym Jerzym Śliwińskim, który nadzorował przygotowania obu sztangistów. W dn. 16 sierpnia prezes PZPC Szymon Kołecki na nadzwyczajnym posiedzeniu zarządu związku ogłosił decyzję o rezygnacji z dalszego kierowania związkiem (polskieradio.pl; PAP, 04.10.2016; 18:32)


Wysłany przez autor dnia @05-10-2016 o godz. 19:16:54 @ (205 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: NIE ŻYJE JAROSŁAW DANILUK !!!
Prasa donosi
Nie żyje Jarosław DANILUK (1996-2016), wielokrotny zdobywca medali w pod- noszeniu ciężarów. Jego ciało znaleziono dziś na terenie Gimnazjum nr 2 w Łuko- wie. Był on jednym z przedstawicieli łukowskich Orląt w podnoszeniu ciężarów. Ma za sobą wiele udanych startów w zawodach. Dziś dowiedzieliśmy się, że nie żyje. Najprawdopodobniej popełnił samobójstwo. Sprawą jego śmierci zajmuje się policja i prokuratura. Ciało zawodnika łukowskich Orląt znaleziono dziś rano na terenie Gimnazjum nr 2. Przed budynkiem szkoły zbierają się uczniowie, znajomi i kibice, którzy wspominają swo- jego kolegę i reprezentanta klubu. W szkole pojawiła się też rodzina Jarosława Daniluka. Niestety na chwilę obecną nie są znane dokładne przyczyny ani motywy śmierci sportowca. Wyjaśni to najprawdopodobniej sekcja zwłok.

Pochodził z Trzebieszowa. Przygodę z ciężarami rozpoczął w wieku 12 lat. Pierwszy trening odbył w maju 2008 roku. Pod okiem Roberta Dołęgi jego talent szybko się rozwijał. Już w wieku 16 lat wystąpił na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy, gdzie zajął VIII miejsce. W 2013 Był V na mistrzostwach Europy do lat 17, a dwa lata później został wicemistrzem Polski do lat 20. W kwietniu 2016 roku osiągnął swój największy sportowy sukces – wywalczył tytuł Mistrza Polski do lat 20. Jarosław Daniluk był jednym z najlepszych sztangistów w historii „Orląt”, z którymi wywalczył zresztą awans do ekstraklasy. Brał udział w dwóch rzutach Drużynowych Mistrzostw Polski 2016. Przygotowywał się do zbliżających się Mistrzostw Europy w Izraelu... (lukow24.pl, telewizja.lukow.pl; 16.09.br; 09:55)

Z ostatniej chwili:
Uroczystości pogrzebowe ś.p. Jarosława Daniluka (1996-2016) odbędą się
w najbliższą środę, 21 września, o godz. 16.00 w Kościele Parafialnym
w Trzebieszowie koło Łukowa, w Jego rodzinnej miejscowości !




Jarosław DANILUK (1996-2016)

Wysłany przez autor dnia @16-09-2016 o godz. 19:36:40 @ (1031 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ZYGMUNT SMALCERZ… WRACAM DO POLSKI !!!
Prasa donosi
W 2011 roku przeniósł się do USA i rozpoczął pracę z amerykańską kadrą pod- noszenia ciężarów. W Rio praca Zygmunta Smalcerza zakończyła się medalem olimpijskim, który zdobyła Sarah Robles. Wkrótce mistrz olimpijski z Monachium i trzykrotny mistrz świata wraca do Polski. Skończył 75 lat i chce dalej działać, naj- lepiej w polskich ciężarach, które mają ogromne problemy… Tyle oficjalnego wstępu do artykułu Kamila Wolnickiego, który „PSz” przytacza w całości poniżej. Co jednak najważ- niejsze… na niespełna 14 tygodni przed terminem Sprawozdawczo-Wyborczego Walnego Zgro- madzenia Delegatów Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów (17.12.2016 roku) – Zygmunt Smalcerz dał bardzo wyraźny sygnał, że pomimo 75 lat chciałby kontynuować swoje dalsze, nad wyraz aktywne życie w roli… działacza, być może na stanowisku Prezesa lub Wiceprezesa PZPC ! Jeśli tylko będzie on miał możliwość współpracy z odpowiednimi osobami, to szanse na odrodzenie ciężarów w Polsce są bardzo duże. W przeciwnym wypadku nie zmieni się absolutnie nic, wszak dzisiaj nie ma już mowy o jakiej- kolwiek kontynuacji tego wszystkiego, czym raczono nas przez minione 4 lata... Jak się wy- daje, polskich ciężarów nie stać już dzisiaj na odrzucenie poważnej kandydatury Zygmunta Smalcerza, który w grudniu br z powodzeniem mógłby zawalczyć o fotel Prezesa PZPC !!! Czy zyska on jednak przychylność okręgowych działaczy i poten- cjalnych delegatów na Zjazd ? Czas pokaże



Kamil Wolnicki: Odpoczął pan już po igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro ?
Zygmunt Smalcerz
: Ależ oczywiście! Zrelaksowałem się w Brazylii, już po zakończonych startach moich zawodników. Przeżyłem tam znakomite dni. Korzystałem w stu procentach z obecności w Rio de Janeiro i chodziłem na minimum trzy dyscypliny dziennie. Byłem dzięki temu niewyobrażalnie szczęśliwy, bo nigdy wcześniej nie widziałem igrzysk z tak bliska. Dla mnie to coś wspaniałego, sport jest największą przyjemnością w życiu.

Wrócił pan do USA zadowolony, bo pana zawodniczka, Sarah Robles, zdobyła brązowy me-dal, pierwszy dla USA od 16 lat w tej dyscyplinie sportu.
Udokumentowałem czas pracy w USA miejscem na podium. Amerykanie są szczęśliwi, ja także. Ciężary będą miały teraz lepszą pozycję w Stanach.

Pracuje pan w USA od pięciu lat. Długo...
Wystarczająco, żeby poznać ten kraj i jednocześnie oderwać się od polskiej rzeczywistości oraz nabrać dystansu do wielu spraw. Nastał jednak czas powrotu. Wykonałem tu wielką pracę, z której jestem dumny. Dla miejscowych największe znaczenie ma medal olimpijski. Myślę o tym wszystkim i naprawdę fajnie się poukładało. Mogłem sprawdzić wszystkie swoje przemyślenia w praktyce. Wszystko się sprawdziło. Moja praca tutaj była jak drożdże dla ciasta, bo ciężary fantastycznie się rozwinęły.

Może też pan trafi do prezydenta Barracka Obamy ?
Podsumowanie igrzysk ma nastąpić pod koniec września, już po igrzyskach paraolimpijskich i wte-dy prezydent ma przyjąć wszystkich w Białym Domu. Chętnie się wybiorę, jeśli związek będzie mnie widział w delegacji.

Później naprawdę wraca pan do Polski ?
Tak myślę. Być może będę wracał do USA jako konsultant. Zresztą, ośrodek w Colorado Springs przestaje być miejscem, gdzie na stałe przebywają zawodnicy. Teraz będą przyjeżdżali tylko na zgrupowania. Chodzi, jak wszędzie, o oszczędności. Ofiarą padli szermierze, sztan- giści i przedstawiciele kilku innych dyscyplin. Będę tu więc na stałe do końca roku.

Chciałby pan zostać tam dłużej ?

Każdy na obczyźnie tęskni, ja też. Zawsze w życiu kieruję się odczuciami. Te mówią mi teraz, że najlepszym krokiem będzie powrót do Polski.


Przejdzie pan już na emeryturę ? Choć nie wiem, czy „już” to dobre słowo.
No właśnie, skończyłem 75 lat. Mam trzy lata starszego brata, jesteśmy w bardzo bliskim kontakcie. Gdy porównuję, jak wyglądał w moim wieku i teraz, myślę, że czas coś zmienić. Cieszymy się, bo nasza mama ma 95 lat.

Panie Zygmuncie, widuję pana ostatnio co kilka lat, ale wciąż ma pan w sobie energię człowieka młodszego. co najmniej o 40 lat.
Bo ja się nie czuję staro. Zdaję sobie tylko sprawę z pewnych procesów oraz tego, że nadszedł czas na zmianę trybu życia.

Chce pan działać w Polsce jako trener, czy jako działacz ?
Już nie jako trener. Widzę się w roli działacza. Środowisko w Polsce jest sfrustrowane i skłócone. Powinien znaleźć się ktoś, kto to poukłada. Wracam teraz pamięcią do rozmowy z panem, którą przeprowadziliśmy po igrzyskach w Pekinie w 2008 roku. Mówiłem tam trochę o tym, jak widzę moje działania na innych polach. Niestety, nie ułożyło się tak, jak chciałem.


Ależ pan ma pamięć !
Wie pan co ? Ja widzę przed oczami nawet miejsce, w którym rozmawialiśmy. A wracając: czasem nie wszystko się układa, ale powroty mogą być dobre. Warto się nad tym zastanowić. Jestem w rozterce, rozmawiam ze sobą i zadaję sobie pytanie: Gdzie powinienem być i co robić, żeby nie siedzieć w domu, w kapciach ? Nie chcę marnować tego, co osiągnąłem.

Chce pan zostać prezesem Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów ?
Myślę o tym, żeby być aktywnym. Być może na stanowisku prezesa albo jakimś zbliżonym. Da się na przykład znakomicie działać jako wiceprezes. Jest tyle do zrobienia, że moja wiedza i energia może się przydać. Rozmawiamy teraz, gdy u mnie, w Colorado Springs, jest 9:30 rano. Skończyłem już jeden trening, zaraz zaczynam następny. Dzień wcześniej z Januszem Peciakiem grałem dwie godziny w tenisa, a rano miałem zawody w podnoszeniu ciężarów. Ciągle jestem w ruchu.

Polskie ciężary przed rozpoczęciem w Rio de Janeiro przeżyły wstrząs, gdy pozy- tywne wyniki badań antydopingowych mieli bracia Zielińscy.
Te dwie wpadki to tylko wierzchołek góry lodowej, tragiczne żniwo ostatnich lat. W Polsce i kilku innych krajach na świecie nikt nie zrozumiał, że rozpoczął się nowy okres w podnoszeniu ciężarów. Okres, w którym sito dopingowe ma coraz mniejsze oczka. Efekt dla tego sportu jest straszny. Podnoszenie ciężarów, jedna z najpiękniejszych dyscyplin, jest dzisiaj bardzo zagrożona, bo wyobrażam sobie dyskusje najważniejszych ludzi w światowym sporcie. Cię- żary są pewnie pierwsze na liście do wyrzucenia z listy dyscyplin olimpijskich. A przecież są takie pasjonujące ! Nie trzeba rwać w kategorii superciężkiej 215 kilogramów, by rywalizacja była równie pasjonująca i z większą liczbą kandydatów do medali.

Da się uratować ciężary ?
Zna pan wyniki badań przeprowadzonych na sportowcach różnych dyscyplin? Pytano sportowców, czy zażyją niedozwolone środków wiedząc, że szybko umrą, ale wcześniej zdobędą medal olimpijski ? Większość odpowiedziała, że zdecydowałaby się na taki krok. Ludzie są zdeterminowani, bo świat nie idzie w dobrym kierunku. Poza tym, dotąd najczęściej zamiatano sprawy dopingowe pod dywan. Od lat patrzę na ten sport z bliska i słyszałem o wielu przypadkach tuszowania wpadek. Tylko czas z tym skończyć.

W Polsce odpowiedzialność na siebie wziął Szymon Kołecki, który – jako prezes PZPC – podał się do dymisji.
Szymon popełnił pierwszy błąd na początku działalności, gdy pracował na rzecz skrócenia dyskwalifikacji jednej zawodniczki (Marzeny Karpińskiej – red.). To był sygnał, że ważniejsze są medale, niż czystość. Ten kierunek myślenia był zły. Uważam jednak, że na wielu płasz- czyznach okazał dobrym prezesem.


Bracia Zielińscy przekonują, że są czyści.
Nie znam właściwie historii, które dawałyby nadzieję, że obaj wygrają, udowodnią niewinność i szybko wrócą do rywalizacji. Śledziłem wyniki, choćby podczas mistrzostw Polski. Cały czas miałem poczucie, że dzieje się coś złego, coś, nie powinno mieć miejsca i w grę wchodzą moce poza-sportowe. Czekałem z drżeniem na wyniki badań. Później wydarzyło się kilka innych spraw. Polskie laboratorium długo nie mogło podać wyniku, a zawodnicy wyjechali na igrzyska.


Pan naprawdę wierzy w czyste ciężary ? Nawet pana medalistka ma za sobą epizod...
Ona wzięła środki na kobiece problemy, w których były zabronione środki. To jednak inna sprawa, która pokazała, że głupota ludzka nie ma granic.

Obiegowa opinia jest dziś taka, że biorą wszyscy.
Wiem, taka jest rzeczywistość. Zresztą, skoro łapie się po latach kolejnych medalistów olimpijskich, to co mają myśleć kibice ? Problem jest bardzo poważny i latami nikt z nim należycie nie walczył. Zresztą, to nie dotyczy tylko podnoszenia ciężarów. Po gigantycznym skandalu dopingowym w Rosji należało nie dopuścić wszystkich sportowców z tego kraju do startu w Rio. Tak się nie stało i moim zdaniem to błąd. Świat powinien być zdecydowany w swoich działaniach względem oszustów. W ciężarach jest tak samo. Wykluczono kraje, które przekroczyły jakiekolwiek normy, ale takich przypadków było więcej.

IWF jednak nie zdobył się na taki ruch. Jak długo można jednak to wszystko to- lerować ? Dzisiaj można powiedzieć, że wśród wyrzuconych może znaleźć się Polska.
To prawda, można tak powiedzieć. Dlatego trzeba walczyć o ciężary. Ale muszą to robić ludzie, którzy naprawdę chcą walczyć z dopingiem. To musi być cel najbliższych wyborów w kraju i na świecie.

Panu się naprawdę jeszcze chce ? Nie lepiej siedzieć sobie w ciepłym Colorado Springs ?
Zabezpieczyłem sobie przyszłość w Ameryce. W San Francisco czeka na mnie siłownia z dwudziestoma pomostami. Czekają też zaproszenia z wielu krajów, choćby z Kanady, Chile, Brazylii czy Arabii Saudyjskiej, gdzie już kiedyś pracowałem. Ludzie mnie lubią, proponują prowadzenie wykładów i kursów. Mogę tu godnie żyć. Coś mnie jednak ciągnie do kraju. Tam zasadziłem drzewa, choćby we Władysławowie i Spale. Chcę je oglądać. Może to brzmi poe- tycko, ale tak czuję. W Colorado zostawię narty i będę czasem wracał pojeździć (przeglad- sportowy.pl; Kamil Wolnicki; 08.09.br; 15:36)

Wysłany przez autor dnia @09-09-2016 o godz. 18:50:24 @ (1265 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Wynik: 0)

Prasa Donosi: SIŁA ZŁEGO NA JEDNEGO !
Prasa donosi
W ostatnim numerze miesięcznika „Kulturystyka i Fitness” (KiF 9/2016) ukazał się artykuł red. Mirosława Gołąba pt. „Siła złego na jednego” (Niesmak w Rio de Janeiro), w którym na dopingowy przypadek Tomasza Zielińskiego spogląda on z nieco innej strony… W konkluzji, autor dochodzi m.in. do stwierdzenia... „To nie Tomek przyniósł wstyd Polsce. To Państwo Polskie skompromitowało się, nie dając zawodnikowi gwarancji, że ustrzeże go od kompromitacji. To dopiero jest wstyd…”. Artykuł kończy się słowami… „Wszystkie te okoliczności zaciemniają sprawę i czynią ją coraz bardziej kontrowersyjną, ale w życiu tak już bywa, że lenistwo umysłowe nie pozwala na dotarcie do prawdy, o wiele łatwiej jest przyjąć sensacyjną wersję, która zawsze sprzeda się lepiej niż wszystkie inne…”. Zachę- camy do lektury !





Wysłany przez autor dnia @09-09-2016 o godz. 18:36:51 @ (530 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: POSTĘPOWANIE DYSCYPLINARNE W SPRAWIE BRACI ZIELIŃSKICH !
Prasa donosi
W poniedziałek zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne w sprawie ciężarowców Adriana i Tomasza Zielińskich, u których wykryto zabroniony środek nandrolon... – poinformował dyrektor biura Komisji do Zwalczenia Do- pingu w Sporcie - Michał Rynkowski. Postępowanie będzie prowadzone w ramach panelu dyscyplinarnego, który od 1 lipca działa przy Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Jego zadaniem jest rozpatrywanie spraw o naruszenie przepisów antydopingowych z upoważnienia polskich związków sportowych... Mamy już praktycznie wszystkie nie- zbędne dokumenty wymagane do przeprowadzenia postępowania. Na posiedzenia wzywani są świadkowie, wśród nich będą obaj zawodnicy. Ich wyjaśnienia będą szczególnie ważne, gdyż dzięki nim być może uda się ustalić kulisy wydarzenia. Obaj przecież twierdzą, że nic zabronionego nie zażywali... – powiedział Rynkowski.

Jak się dowiedziała PAP, mistrz olimpijski z Londynu ma się stawić na posiedzeniu panelu dyscyplinarnego 7 września. Prezes sekcji podnoszenia ciężarów Zawiszy Bydgoszcz - Walde- mar Gospodarek oświadczył, że do czasu zakończenia postępowania dyscyplinarnego nie będzie komentował sprawy... Po zakończeniu procedur i ewentualnym potwierdzeniu winy wobec zawodników, zostaną oni wykluczeni z członkostwa w naszym klubie. Do tego momentu wstrzymujemy się od komentowania całej sytuacji...” – zacytował oficjalne oświadczenie klubu opublikowane po ujawnieniu dopingu braci Zielińskich... Adrian i Tomasz są aktualnie zawieszeni, dopiero po wyjaśnieniu sprawy podjęte zostaną dalsze decyzje. Sekcja podnoszenia ciężarów działa... – dodał.

Adrian Zieliński, mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów z Londynu w kat. 85 kg jechał na igrzyska do Rio de Janeiro jako jeden z głównych kandydatów do miejsca na podium w kat. 94 kg. Medalu nie zdobył, był na dopingu, za którego stosowanie wcześniej ganił rywali. Polak został usunięty z ekipy narodowej po tym, gdy okazało się, że w pobranej od niego 1 lipca podczas zgrupowania w Spale próbce wykryto zabroniony steryd anaboliczny - nandrolon. Taki sam środek został ujawniony w organizmie jego młodszego brata, mistrza Europy Tomasza. Poprzednie badania nie wykazywały w ich organizmach żadnych zabronionych środków. W mistrzostwach świata w Houston w 2015 roku Adrian Zieliński na pomoście miał piąty rezultat. Jednak później – po dyskwalifikacji za doping zawodników, którzy zajęli miejsca od II do IV, przyznano mu medal srebrny. Do turnieju olimpijskiego w Rio przygotowywał się indywi- dualnie, w mistrzostwach Polski na początku lipca wystąpił w kat. 105 kg i błysnął doskonałą formą. Uzyskał w dwuboju 409 kg, drugiego Arkadiusza Michalskiego wyprzedził o 13 kg. To miała być zapowiedź medalowej dyspozycji w Rio. Okazało się jednak, że w MP startował, gdy miał już w organizmie nandrolon (eurosport.onet.pl; 05.09.br; 12:46, PAP)

ZGODA NA DODATKOWE BADANIA !
(pzpc.pl; 07.09.2016)

Wysłany przez autor dnia @06-09-2016 o godz. 20:15:48 @ (355 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: W BIŁGORAJU RUSZA OŚRODEK SZKOLENIOWY… DLA DZIEWCZĄT !
Prasa donosi
To pierwszy taki ośrodek na Lubelszczyźnie i jeden z trzech (właściwie… już sześciu – przypis „PSz”) w kraju. Od czwartku treningi w „Centralnym Ośrodku Szkolenio- wym” podnoszenia ciężarów w Biłgoraju rozpocznie 7 dziewcząt… „Sukcesywnie będziemy zwiększać liczbę zawodniczek oraz rozszerzymy ośrodek dla mężczyzn. Stosujemy jednak ostre kryteria kwalifikacyjne. Co roku sportowcy muszą uzyskać odpowiednio wysoki wynik sportowy…” - zastrzega Zdzisław Żołopa, wiceprezes PZPC i pre- zes LKS Znicz Biłgoraj. Zawodniczki zakwalifikowane do ośrodka pochodzą z całej Lubel- szczyzny: z Hrubieszowa, Biłgoraja oraz z Terespola i Niemiec. W Biłgoraju będą miały bez- płatne miejsce w internacie, wyżywienie, odnowę biologiczną, nadzór wychowawców oraz opiekę doświadczonych trenerów. Dziewczęta będą kontynuowały naukę w wybranych przez siebie szkołach. Trzy zawodniczki są uczennicami ostatniej klasy gimnazjum, pozostałe są licealistkami.

…„To ośrodek dla utalentowanej młodzieży, którego celem jest dalsze podnoszenie ich po- ziomu sportowego. Wybierając zawodniczki, ocenialiśmy, czy mają predyspozycje do osią- gania dużych wyników. Wprawdzie gwarancji nigdy nie ma, ale to są zdolne dziewczęta, któ- rym zapewnimy dobre warunki treningowe i edukację. W rodzinnych domach różnie z tym bywa, nie zawsze wystarcza pieniędzy np. na odpowiednie wyżywienie…” - wyjaśnia Żołopa. W Polsce powstały już trzy takie ośrodki (nawet cztery: Ciechanów, Mrocza, Siedlce, Opole – przypis „PSz”), choć w planach był i czwarty w Bydgoszczy (właściwie nawet szósty, bo piąty funkcjonuje już też chyba w... Nowym Tomyślu – przypis „PSz”). Plany zmieniły się po wpadce dopingowej braci Zielińskich podczas igrzysk olimpijskich w Rio. Obaj byli zawodnikami Zawi- szy Bydgoszcz.

Po wykluczeniu ich z olimpijskiej reprezentacji środowisko podnoszenia ciężarów obawiało się, że ta dyscyplina straci dotacje z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Na szczęście, pieniądze przeznaczone na uruchomienie ośrodków nie zostały wstrzymane, ale zagrożenia wynikające ze stosowania niedozwolonych środków mają być w ośrodkach ważnym tematem poruszanym wśród młodych sportowców… „Prowadzimy edukację walki z dopingiem. Szkolimy i wychowu- jemy młodzież w duchu fair play. To dla nas priorytetowa sprawa. Należy piętnować wszelkie próby stosowania dopingu. Sport musi być czysty, nie ma innej drogi…” - podkreśla Zdzisław Żołopa (kurierlubelski.pl; Krzysztof Nowacki, 01.09.br, 22:19)

Zawisza będzie mocniejszy, bo sięgnie po wschodzące gwiazdy !
(bydgoszcz.wyborcza.pl, Waldemar Wojtkowiak; 02.09.br; 10:09)

Wysłany przez autor dnia @02-09-2016 o godz. 20:22:12 @ (1109 odsłon)
(Czytaj więcej... | 5 komentarze | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ADRIAN ZIELIŃSKI NIE ZGODZIŁ SIĘ NA WYKRYWACZ KŁAMSTW !
Prasa donosi
Adrian Zieliński, który podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro został przyłapany na dopingu, nie zgodził się na badanie wykrywaczem kłamstw. Do tego przekłada ślub. To była jedna z największych kompromitacji polskiego sportu podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Nasi kandydaci do medali w podnoszeniu ciężarów - bracia Tomasz i Adrian Zielińscy, stosowali nan- drolon i natychmiast zostali wyrzuceni z reprezentacji Polski. Do kraju wracali w niesławie i na własny koszt. Mimo że badanie próbek potwierdziło jednoznacznie, że obaj zawodnicy sto- sowali niedozwolone środki, bracia nie przyznawali się do winy. Jednocześnie nie potrafili wy- tłumaczyć, skąd w ich organizmie znalazł się nandrolon. Tuż po wybuchu afery z braćmi Zielińskimi, Andrzej Kostyra, komentator Polsatu Sport i dziennikarz „Super Ex- pressu”, zaproponował byłemu mistrzowi olimpijskiemu badanie wykrywaczem kłamstw. Zieliński, który od początku zapewniał, że jest niewinny, natychmiast na to przystał. Najwyraźniej zmienił jednak zdanie, bo ostatecznie nie poddał się tej specyficznej próbie. Jak podaje Kostyra, zawodnik ma kolejne zmartwienia na głowie. Przed wylotem do Rio de Janeiro miał zaplanowany ślub, ale sprawa jest na tę chwilę nie- aktualna. Zieliński przełożył uroczystość. Kilka dni temu bracia Zielińscy dostali potężny cios. Obaj zostali wyrzuceni z wojska, a tym samym stracili najważniejsze źródło dochodu, jakim była stała praca i regularna pensja. Dodatkowo, wojsko zdecydowało się zlikwidować sekcję podnoszenia ciężarów, z obawy o „nieczystość środowiska podnoszenia ciężarów” (sport. interia.pl; 26.08.br; 15:17)

To miało mu pomóc. Adrian Zieliński wycofał się
z badania wykrywaczem kłamstw !
(sportowefakty.wp; 26.08.br; 08:57)

Ciemna strona Mroczy. Po głośnej aferze dopingowej
 byliśmy w mieście braci Zielińskich !


Jeżeli już mamy usłyszeć o braciach coś złego na ulicach Mroczy, to to, że w pewnym
momencie zgrzeszyli pychą. W styczniu tego roku odeszli z Tarpana do Zawiszy
Bydgoszcz, o co wielu mieszkańców ma żal. W Mroczy dostawali stypendium,
wynoszące około 120 tysięcy złotych rocznie, ale Zawisza zaoferował im
coś więcej – wcześniejszą  wojskową emeryturę, do tego mieszkanie. To właśnie
wtedy Adrian i Tomek podczas rozmów z władzami miasta mówili wprost:
Jeśli nie dacie nam dwa razy więcej pieniędzy, odchodzimy”.
Pieniędzy nie dostali, bo Mroczy nie było stać...

(przegladsportowy.pl; Marcin Bratkowski, Jakub Radomski; 28.08.br; 09:21)

Adrian Zieliński przez aferę dopingową przełożył ślub !
(sport.se.pl; 26.08.br; 07:25)





Wysłany przez autor dnia @27-08-2016 o godz. 14:52:10 @ (384 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: WPADKI DOPINGOWE SIĘ ZDARZAJĄ, ALE...
Prasa donosi
… „Przez kilkanaście lat sportowcy, w tym rosyjska tenisistka Maria Szarapowa, zażywali meldonium. Środek ten dopiero od 31 stycznia tego roku jest wpisany na listę substancji zakazanych. Niektóre środki zakazane w jednych krajach, są do- zwolone w innych. Jest kilka tysięcy zakazanych substancji i co roku ich przyby- wa…” - mówi Robert Dołęga, sztangista, dwukrotnie startował w igrzyskach olim- pijskich, obecnie trenuje młodzież w ŁKS Orlęta Łuków.



Dlaczego podnoszenie ciężarów to dyscyplina tak skażona dopingiem ?

Podnoszenie ciężarów, jak każdy sport siłowy, opiera się na technice oraz sile. Siła odgrywa główną rolę i stąd zdarzające się historie z dopingiem. Apeluję jednak, żeby nie wrzucać wszystkich do jednego worka. Każdy przypadek jest inny. Nie chcę nikogo bronić ani krytykować, ale po 25 latach pracy w sporcie w roli zawodnika, trenera i działacza znam różne sytuacje. Byli zawodnicy, choć niewielu, którzy wykazywali przed Trybunałem Arbitrażowym w Lozannie, że niedozwolone środki zostały im podane bez ich wiedzy. Nie wiem, jak było w przypadku braci Zielińskich i Szramiaka, ale te trzy przypadki dopingu są dużym ciosem dla podnoszenia ciężarów. Mam nadzieję, że nie będziemy wszyscy karani i nie ucierpi przez to sport młodzieżowy.

Czy w ogóle da się zapanować nad tym procederem ?

Jest wiele dozwolonych sposobów wspomagania się i nie należy myśleć wyłącznie o środkach farmakologicznych czy suplementach. Ważne jest nastawienie zawodnika, współpraca ze spe- cjalistą odnowy biologicznej i psychologiem. Nigdy nie miałem problemu, by spotkać się z psychologiem, który pracował z polską kadrą. Święciliśmy wtedy ogromne sukcesy, uzys- kaliśmy komplet kwalifikacji olimpijskich, medale mistrzostw Europy i świata. Wpadki dopin- gowe też się zdarzały, ale nie było ich tak wiele. Proszę pamiętać, że nie każdy sportowiec bierze doping !

Pracuje Pan z młodzieżą, czy ma Pan problemy z młodymi ludźmi, którzy próbują iść „na skróty” i szukają specyfików, które pozwolą im szybciej zbudować masę mięśniową ?

Dobrze wyszkolony zawodnik nie musi być napakowany mięśniami, żeby zostać mistrzem olimpijskim w podnoszeniu ciężarów. Należy pracować nad doskonaleniem techniki, a rozwój siły powinien następować poprzez odpowiednie odżywianie i systematyczną, ciężką pracę. Do wysokiego poziomu sportowego można dojść przy zachowaniu czterech czynników: talentu, treningu siłowego, odpoczynku i dobrego odżywiania. I ręczę, że moi zawodnicy o tym wiedzą, i dlatego odnoszą sukcesy. Biją rekordy i zdobywają medale mistrzostw Polski, a trzech znalazło się w kadrze. Ale to, co wydarzyło się w Rio, odbija się także na małych klubach. Słyszę już hejterów, którzy na klawiaturze wystukują oskarżenia, że u mnie w Łukowie istnieje doping. Ciężko będzie się podnieść po tych zdarzeniach. Już teraz było trudno pozyskiwać środki dla klubu, a będzie to jeszcze trudniejsze.

Wierzy Pan w tłumaczenia przyłapanych sportowców, że ktoś podał im te środki bez ich wiedzy ?

Przez kilkanaście lat sportowcy, w tym rosyjska tenisistka Maria Szarapowa, zażywali mel- donium. Środek ten dopiero od 31 stycznia tego roku jest wpisany na listę substancji za- kazanych. Niektóre środki zakazane w jednych krajach, są dozwolone w innych. Jest kilka tysięcy zakazanych sub-stancji i co roku ich przybywa. Czasami trudno się ustrzec przed zażyciem czegoś niewłaściwego. Zdarza się, że zawodnicy szukając oszczędności, decydują się na kupno odżywek na czarnym rynku, a te często są zanieczyszczone domieszkami zabro- nionych substancji.

Jak często był Pan kontrolowany ?

Przy okazji afery w Rio policzyłem kontrole, które przeszedłem. Mam paszport antydopingowy, w którym były odnotowane wszystkie badania. W ciągu 13 lat kariery naliczyłem ich 150. Wychodzi więc po kilkanaście rocznie ! Zdarzało się, że o godz. 8 rano otwierałem pokój w hotelu i już czekał na mnie pan z kontroli antydopingowej. Witał się i nie odstępował mnie na krok, idąc prosto do łazienki. Pierwszą kontrolę miałem w 1993 roku, podczas mistrzostw Polski do lat 16. Ostatni raz rok temu, podczas zawodów Bundesligi.

I nigdy nie było wobec Pana zastrzeżeń ?

Nie. Teraz wygląda to trochę inaczej, są żółte kartki, ostrzeżenia. Za moich czasów tego nie było. Nie zdarzyło mi się, by kontrola przyjechała do mojego domu, ale np. 6 tygodni po ciężkim sezonie byłem na obozie w górach i nagle pojawił się przedstawiciel MKOl. Chciał pobrać próbki moczu i krwi. Zostałem przebadany i nie było zastrzeżeń.

Waży się teraz przyszłość polskich ciężarów ?

Podnoszenie ciężarów jest sportem niszowym, który nie poradzi sobie bez pomocy samo- rządów i dotacji z budżetu państwa. A jesteśmy na trzecim miejscu wśród dyscyplin, które wywalczyły dla Polski najwięcej medali. Mam nadzieję, że minister sportu nie chce niszczyć tej dyscypliny, tylko pomóc rozwiązać problemy. Bo można szukać powodu, aby dyscyplina upadła, albo sposobu, by uzdrowić podnoszenie ciężarów. Środowisko przygotowuje w tej sprawie list otwarty do ministra, a ja proszę, aby minister pomógł nam rozwiązać problemy, z którymi sami sobie nie poradziliśmy. Podnoszenie ciężarów było w koszyku dyscyplin najlepiej finansowanych w Polsce, otrzymaliśmy 11 mln zł z budżetu. Zawodnicy mieli wszystko za- pewnione. To zostało zaprzepaszczone i każdy z nas się do tego przyłożył. Przy wyborach prezesa obiecywano nam, że zdobędziemy dwa albo nawet cztery medale olimpijskie. Że zostaną wprowadzone różne programy szkoleniowe. Wszystko miało pięknie wyglądać, a widzimy, jak się skończyło. Mam nadzieję, że stworzymy okrągły stół i zaczniemy rozmawiać o uzdrowieniu polskich ciężarów (kurierlubelski.pl, Krzysztof Nowacki, 21.08.br; 17:20)

Wysłany przez autor dnia @23-08-2016 o godz. 19:25:43 @ (907 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ZAWISZA BYDGOSZCZ BEZ SEKCJI PODNOSZENIA CIĘŻARÓW !?!
Prasa donosi
Kurz powoli opada. Mętnych tłumaczeń braci Zielińskich nie transmituje już TVN24 a memy z ich zdjęciem i podpisem „Chemical Brothers” coraz rzadziej poja- wiają się na Facebooku. Ale ich wstyd pozostaje też naszym, bydgoskim wstydem. Czas teraz pożegnać się w ogóle z ciężarami w Zawiszy…Czasem wstaję z łóżka i nie mogę się wyprostować, bo kręgosłup napierdziela. Nie tak dawno, robiłem przysiady ze sztangą, wisiało na niej 200 kg, no i poczułem, jak prąd mi idzie po kręgosłupie, nogi się uginają. Organizm mam tak wyeksploato- wany, że czarno widzę przyszłość…” - opowiadał Marcin Dołęga. Środki przeciwbólowe, przeciwzapalne i blokady nie pomagają. Ludzkie stawy nie są przystosowane do przerzucania 20 ton żelastwa dziennie. Zrujnowane kolana i łokcie trzeba ratować komórkami macierzys- tymi. Ale to za mało. Trzeba brać. Koniec z ciężarami… Dołęga został za doping zdyskwalifi- kowany kilkanaście miesięcy temu. Bracia Adrian i Tomasz Zielińscy razem z trenerem – Je- rzym Śliwińskim, zostali wyrzuceni z wioski olimpijskiej w Rio. Wojsko już złożyło im pro- pozycję nie do odrzucenia. Zielińscy nie będą już żołnierzami. Wojsko wycofuje się też z pod- noszenia ciężarów w Zawiszy. Ale to za mało.

Z tej sekcji CWZS powinien po prostu zrezygnować…
Oprócz Zielińskich w ostatnich la- tach na pomoście oszukiwali także inni zawiszanie - Małgorzata Wiejak i Marcin Dołęga. Wybrali drogę na skróty, bo jest to wpisane w samą dyscyplinę. Mniej widzę w tym winy samych zawodników. Rozmowy z Marcinem Dołęgą i braćmi Zielińskimi wspominam z uśmie- chem. Sympatyczni, inteligentni ludzie z bardzo trudnym startem na wielkie areny… „W takiej małej miejscowości to można zostać naukowcem albo sportowcem. Albo nikim. A na- ukowcem to jest ciężko zostać…” - mówił mi Adrian Zieliński. W Tarpanie Mrocza dźwigało się w budynku GS-u. Do czasu aż się zawalił, bo ciężka sztanga przebiła podłogę i wpadła do piwnicy. Później ciężarowcy ćwiczyli w budynku hydroforni. Zimą w rękawiczkach i czapkach, nie było nawet wody. Jak się chwyciło sztangę, to przyklejała się do rąk, taki był mróz.

Wysiłek sztangistów jest nadludzki. Żyją z permanentnym bólem. Zostawiają na pomoś- cie zdrowie, bo prą na sportowy szczyt. Jest nim olimpijski medal. Daje sławę a dzięki emeryturze, socjalne bezpieczeństwo do końca życia. Każdy myśli - wezmę, bo bez tego nie wygram. I pewnie mają rację. To prawda, że w ostatnich dekadach seriami wpadali lekkoatleci i kolarze, ale ciąg skandali w ciężarach nie ma precedensu. Na igrzyska w Rio de Janeiro nie przyjechali wykluczeni ciężarowcy z Rosji, Azerbejdżanu i Bułgarii. W zorganizowany sposób brali Kazachowie, w tym ich trzy mistrzynie olimpijskie (a także sam Ilya Ilyin – przyp. „PSz”). Na liście WADA są nawet Niemcy. W zeszłym roku przyłapano na dopingu 70 sztangistów i sztangistek. Wielu z nich to medaliści najpoważniejszych międzynarodowych imprez. Jest też niemałe grono Polaków.

Zepsute do szpiku kości… Podnoszenie jak największego ciężaru wydaje się być niemal równie naturalnym sportem, jak bieg. Sprawdzeniem, kto jest najsilniejszy. Dlatego ciężary, w różnej formie, są w programie nowożytnych igrzysk od samego początku (1896). Ale przy- szłość to niewiadoma, bo od kilku dekad dyscyplina jest zepsuta do szpiku kości. Przypadek braci z Mroczy prawdopodobnie doprowadzi do jej zabicia w kraju. Ministerstwo Sportu już ogłosiło, że przynajmniej obetnie dotacje dla związku. Możliwe, że całkowicie zabierze cię- żarowcom państwowe pieniądze. O prywatnych nie mają co marzyć. W państwach szeroko pojętego Zachodu ciężarów raczej się nie dźwiga. Ważne zawody wygrywają zawodnicy krajów byłego ZSRR (o ile nie są zdyskwalifikowani), Iranu, Chin czy Korei Północnej. Innym szkoda zdrowia.

O tym, że polska sztanga jest chora, wiadomo od dawna. Wyniki ciężarowców Zawiszy inte- resują garstkę osób. Ilu z was kliknie w link o wynikach ligi podnoszenia ciężarów ? Ilu w ogóle wie o jej istnieniu? Bydgoska sekcja nie wychowuje rzeszy młodych ludzi zafascynowanych sportem. Istnieje po to, by wąska grupa zawodników spoza Bydgoszczy, często skuszona wojskowymi etatami, zdobywała trofea. Po to były transfery Dołęgi i Zielińskich. Cała idea legła w gruzach. Czas przestać patrzeć na punkty w tabelach wojskowych zawodów i his- toryczne tabele medalistów i dać sobie spokój ze zdegenerowaną dyscypliną. CWZS powinien podjąć decyzję o zamknięciu sekcji. Ciężary już są na sportowym marginesie. A niewy- kluczone, że umrą całkowicie.

Ale Polacy dalej będą odnosić sukcesy. I to w sposób, który całą sytuację pokazuje jak so- czewce. Szymon Kołecki, ustępujący prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, wkrótce zostanie oficjalnie ogłoszony mistrzem olimpijskim. Okazało się, że w Pekinie, gdy odbierał srebrny medal, Kazach Ilya Ilyin był na koksie. Ale na Kołeckiego też pada dopingowy cień. Ukraiński lekarz Walentin Czernopiatow twierdzi, że w 2002r. kupił dla niego w Odessie 13 opakowań retabolilu, sterydu anabolicznego, środka zabronionego. Kołecki zaprzecza. Złapany został raz, w wieku 16 lat.

Szanse na wymarzony olimpijski medal wciąż ma Marcin Dołęga. Nie jest wykluczone, że medal zostanie odebrany jednemu z medalistów z Pekinu, gdzie Dołęga był czwarty. Ewen- tualny krążek odbierze jako zawodnik dwukrotnie zdyskwalifikowany, bez prawa do występów na zawodach. O tym, że Zawisza ma z tematem dopingowiczów problem, świadczy plebiscyt z okazji 70-lecia klubu. Wśród kandydatów klub wpisał dopingowiczów: Dołęgę i Sławomira Zawadę. Ten drugi nie tylko doping brał, co skończyło się dyskwalifikacją. Po zakończeniu kariery, wśród wielu zarzucanych mu przestępstw, prokuratura wymieniła przemyt i handel sterydami (bydgoszcz.wyborcza.pl; Remigiusz Jaskot; 18.08.br.; 16:06)

HONOROWO, ALE BEZ PRZESADY !



Wysłany przez autor dnia @19-08-2016 o godz. 20:55:08 @ (524 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)



Marek Drzewowski tel. 602 213 952 GG 1961590 e-mail: baleno@poczta.onet.pl
Łukasz Paliświat tel: 608 472 689 e-mail: lukaszpaliswiat@gmail.com


Administracja

Tworzenie strony: 0.06 sekund :: Zapytania do SQL: 158