Marek Drzewowski  tel. 602 213 952  gg: 1961590  e-mail:baleno@poczta.onet.pl Łukasz Paliœświat  tel: 608 472 689     e-mail:lukaszpaliswiat@gmail.com
www.polska-sztanga.pl
SZUKAJ:
Fax: +48 (58)77 80 241

MENU

ZOBACZ RÓWNIEŻ
    

   



*************************






GALERIE

wyrok1a.jpg
wyrok1a.jpg


DTMWierzbno.jpg
DTMWierzbno.jpg


Bialogard17.jpg
Bialogard17.jpg


ilyin17.jpg
ilyin17.jpg


mrocza17a.jpg
mrocza17a.jpg


talakhadze257.jpg
talakhadze257.jpg


talakhadze220anaheim.jpg
talakhadze220anaheim ...


anaheim105+M.jpg
anaheim105+M.jpg


anaheim90+Ka.jpg
anaheim90+Ka.jpg


anaheim90+K.jpg
anaheim90+K.jpg



ONLINE
Witaj, Anonim
Pseudonim
Hasło
(Zarejestruj się)
Członkostwo:
Ostatni: magda
Nowe dzisiaj: 0
Nowe wczoraj: 0
Wszystkie: 3

Na stronie:
Gości: 242
Użytkowników: 0
Razem: 242

AKTUALIZACJE



Darmowe liczniki

stat4u


KALKULATOR SINCLAIR'A

ZAPRZYJAŹNIONE STRONY




ZAGRANICZNE STRONY KLUBOWE

www.polska-sztanga.pl: Okiem Adriana Zielińskiego

Przeszukaj ten temat:   
[ Wróć na stronę główną | Wybierz nowy temat ]

Okiem A.Zielińskiego

SPRAWA DOPINGU ADRIANA ZIELIŃSKIEGO… PONOWNIE ODROCZONA !
Okiem Adriana Zielińskiego
Po ponad czterogodzinnym wtorkowym posiedzeniu odwoławczego panelu dyscyplinarnego przy Polskiej Agencji Antydopingowej w sprawie ciężarowca Adriana Zielińskiego ponownie nie zapadły żadne ostateczne decyzje. Termin kolejnego posiedzenia wyznaczono na 4 grudnia. Zieliński został wykluczony z reprezentacji Polski podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku po ujawnieniu w jego organizmie środka dopingowego. Mistrz olimpijski w kat. 85 kg z Londynu cały czas twierdzi, że nigdy świadomie nie zażywał zabronionego środka nandrolonu, który został wykryty w jego organizmie. Jednak jego zapewnieniom nie dał wiary panel dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, który 13 stycznia 2017 roku zdecydował o nałożeniu na zawodnika czteroletniej dyskwalifikacji. Pozytywny wynik dało badanie próbki pobranej 1 lipca 2016 roku w Polsce. We wtorek zawodnik i jego pełnomocnik Łukasz Klimczyk spodziewali się ostatecznego rozstrzygnięcia, gdyż wcześniej przedstawili informacje o złamaniu procedur podczas badania próbek.

… „Mamy kolejne odroczenie ze względu na nowe okoliczności, jakie się ostatnio pojawiły. Jest nowy świadek, przedstawiciel laboratorium, powstała zatem konieczność zapoznania się z materiałem dowodowym, który dzisiaj się pojawił…” - powiedział PAP Klimczyk. Sam zawodnik także był zaskoczony kolejnym odroczeniem postępowania… „Gdy dzisiaj słuchałem podczas posiedzenia tego, jak strony argumentowały swoje stanowisko, to kilka razy złapałem się za głowę. Procedura badania próbek nie była zgodna z przepisami, być może panel to weźmie pod uwagę i w końcu uwierzy, że zabroniony środek znalazł się w moim organizmie bez mojej wiedzy…” - zaznaczył.

Zawodnik potwierdził, że jego wszystkie plany sportowe są nadal związane z ciężarami i że trenuje po to, aby utrzymać formę i walczyć o prawo startu w igrzyskach w Tokio z 2020 roku… „Jestem jeszcze młodym zawodnikiem, kilka lat mogę nadal dźwigać i być może odnieść dla kraju kilka sukcesów. Cały czas żyję tą myślą…” - wyjaśnił. Zieliński przed panelem dyscyplinarnym przy Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie wielokrotnie dowodził, że nandrolon spożył nieświadomie. Zanieczyszczona nim miała być zażywana przez niego witamina B12. Złoty medalista olimpijski z Londynu wielokrotnie podkreślał, że dla niego, zawodnika najwyższej klasy światowej, kontrole antydopingowe były codziennością. Przed wyjazdem do Rio de Janeiro przeszedł ich kilkanaście… „Statystycznie byłem najczęściej badanym zawodnikiem w Polsce wśród wszystkich sportowców i nigdy nie było zastrzeżeń do moich próbek…” - ponownie przypomniał (onet.pl; Sprawa dopingu Adriana Zielińskiego ponownie odroczona, 29.11.br; 06:00)

Wysłany przez autor dnia @29-11-2017 o godz. 07:42:12 @ (147 odsłon)
(komentarze? | Okiem A.Zielińskiego | Wynik: 0)

Okiem A.Zielińskiego

TO POLSKA AGENCJA ANTYDOPINGOWA PONOSI WINĘ ZA TĘ AFERĘ !!!
Okiem Adriana Zielińskiego
W 2012 roku został mistrzem olimpijskim i był bohaterem całego kraju. Cztery lata później zamiast kolejnego sukcesu był jednak dramat, gdy razem z bratem opuszczał Rio de Janeiro z pozytywnym wynikiem kontroli antydopingowej. Do winy się nie przyznał. Walczy o uniewinnienie i wskazuje na błędy Polskiej Agencji Antydopingowej. Dzisiaj w Studiu Metropolia Adrian Zieliński...

Sebastian Torzewski: „O co tak naprawdę chodzi w mojej sprawie ?” – napisał pan w czwartek na Facebooku. W tym samym poście wymieniał pan działania Polskiej Agencji Antydopingowej, które pana zdaniem wpłynęły na nierzetelność kontroli przeprowadzonej przed igrzyskami.

Adrian Zieliński: Jesteśmy z mecenasem w wielkim szoku, bo doszło do naprawdę wielu naruszeń proceduralnych. Ja od początku mówiłem, że substancja (nandrolon – dod. ST), którą u mnie wykryto, znalazła się w moim organizmie w sposób nieświadomy. Niedawno potwierdziłem to na badaniu wykrywaczem kłamstw, a podczas ostatniego panelu dyscyplinarnego pokazały się kolejne dowody.



– Wymienia pan: otwarcie próbki B po raz pierwszy już w Warszawie, a nie w Rzymie; podzielenie jej na dwie  części; różnica trzech mililitrów w ilości płynu; późne poinformowanie pana o badaniu próbki we Włoszech. Zarzuty wydają się poważne, ale POLADA wydała już oświadczenie, w którym twierdzi, że żadnych błędów proceduralnych nie było.
– Tłumaczą, że mogli podzielić próbkę, bo była niewystarczająca ilość moczu w próbce A. Nie jest to prawda, bo standard światowy mówi o 90 ml oddanych płynów fizjologicznych, a ja oddałem 105 ml, co jest potwierdzone w protokole. Poza tym, na każdej buteleczce są kreski, które mówią, ile minimum musi być płynu. I w każdej było ponad stan, czyli wypełniłem limit.  Kontrolerzy też to zaakceptowali. Nie mówili, że jest za mało.

– Kiedy się pan dowiedział, że próbka B była dzielona ?
– Dopiero w zeszłym tygodniu. Po ponad roku. Pan Michał Rynkowski, które pełni obowiązki dyrektora Polskiej Agencji Antydopingowej, mówił wcześniej, że próbka B została wysłana do Rzymu. Nie wspominał, że była podzielona. Mało tego, w dokumentach także nie ma żadnych informacji, że otwarto próbkę i wykonano jakieś czynności. Do dzisiaj nie wiem, kto, kiedy, gdzie i przy czyim udziale otworzył ją po raz pierwszy i dlaczego mnie o tym nie powiadomiono. Kolejne pytanie, które się pojawia, to o prawdziwy powód jej otwarcia, skoro – tak jak przed chwilą tłumaczyłem – nie mogło to nastąpić w związku z niewystarczającą ilością moczu.

– Na badanie próbki do Rzymu pan nie przyjechał.
– 26 sierpnia mecenas dostał mailem albo SMS-em informację, że próbka będzie badana najprawdopodobniej 31 sierpnia. Nie była to oficjalna informacja, nie było żadnych konkretów ani dokładnie określonego czasu. Prawidłowe zawiadomienie dostaliśmy 30 sierpnia. Musiałbym szybko szukać tłumacza i przetransportować się z Bydgoszczy do Rzymu. W dodatku na bliżej nieokreśloną godzinę, bo poinformowano nas, że badanie odbędzie się między godziną 9 a 10. Ktoś potrafi sobie wyobrazić, że na przykład sprawa w sądzie tak wygląda?

– To wszystko jest wystarczającym argumentem, żeby pana uniewinnić ?
Światowe przepisy stanowią, że złamanie procedur skutkuje unieważnieniem całego badania, tak jakby ono się nie odbyło. Cała ta sprawa wygląda nieprofesjonalnie, nie oszukujmy się. Ostatni przykład. Do poniedziałku my i POLADA mieliśmy wystosować pisemne stanowiska do przedstawionych zarzutów. Mecenas to zrobił, a agencja wysłała swoje dopiero w czwartek. Nie wiadomo, czemu tak późno. Pewnie gdyby nie moje słowa na Facebooku, to mecenas w ogóle nie dostałby od nich żadnych informacji i zapoznałby się z dokumentami dopiero na najbliższym posiedzeniu panelu.

– Wierzy pan, że uda się przekonać agencję czy raczej będzie ona głucha na pana wyjaśnienia, chcąc utrzymania kary czteroletniej dyskwalifikacji ?
– Chcą mnie ukarać czteroletnim zawieszeniem i tyle. Nie wiem, czemu tak jest. Traktują mnie zerojedynkowo, nie przemawiają do nich żadne argumenty, wyjaśnienia, nic.

– Może wcześniej zaszedł im pan za skórę na przykład zgrupowaniami w Osetii.
– Te wyjazdy tłumaczyłem wiele razy, dla mnie temat jest zakończony. Uważam, że całej tej afery, która trwa od Rio, nie byłoby, gdyby nie POLADA.  To tam zalegały próbki. W czasie przygotowań do igrzysk miałem cztery różne kontrole i przecież nie wsiadłbym do samolotu, gdybym wiedział, że coś jest nie tak. To POLADA ponosi winę za tę aferę. Ja udowodniłem już chyba wystarczająco, że nie zażyłem niedozwolonej substancji świadomie.

– Gdy w Rio okazało się, że Tomasz miał pozytywny wynik kontroli, pan występował przed kamerami, mówiąc, że nie może w to uwierzyć. Przeszło wtedy panu przez myśl, że za kilka dni mogą przyjść pana wyniki i sytuacja będzie podobna ?
– Szczerze mówiąc – nie. Wykluczenie brata było dla mnie wielką tragedią, ciężko było pozbierać się psychicznie, ale musiałem normalnie przygotowywać się do zawodów. Jeszcze 11 sierpnia miałem normalny trening, który robiłbym przed startem. Dzień później okazało się, że mój wynik też był pozytywny, więc musiałem opuścić wioskę.

– Wtedy mógł się pan tłumaczyć tylko tak jak każdy inny sportowiec w podobnej sytuacji, że nie wie, skąd pozytywny wynik, że nie zażył substancji świadomie.  Teraz ma pan jednak dowody…
– Właśnie chciałbym przy tej okazji powiedzieć, ze cała ta sytuacja  może być nauczką dla wszystkich kibiców i pewnie też mediów. Nie można oceniać, dopóki sytuacja nie jest do końca wyjaśniona. Każdemu człowiekowi, nawet zabójcy, przysługuje prawo do obrony i ja z tego korzystam. Moja sprawa  toczy się od półtora roku i dopiero teraz na jaw wychodzą fakty, których jeszcze jakiś czas temu nikt by się nie spodziewał.

– Najefektowniejszy dowód to chyba badanie wykrywaczem kłamstw. Skąd decyzja, aby sprawdzić się z wariografem ?
– To wyszło w trakcie. W zeszłym roku w ogóle jeszcze o tym nie myślałem. W styczniu dostałem informację, że panel w I instancji postanowił zawiesić mnie na 4 lata. W maju złożyliśmy odwołanie i zastanawiałem się, co mogę zrobić, skoro dotąd nie brano moich wytłumaczeń na poważnie. I chyba nic bardziej przekonującego niż wykrywacz kłamstw nie znajdę. Proszę też zwrócić uwagę, że ani przez chwilę nie chowałem głowy w piasek.  Od początku czynnie uczestniczyłem w każdym panelu. Nie byłem tylko raz, gdy urodziło mi się dziecko. Wtedy nie mogłem.

– Jak wyglądają teraz pana relacje z Polskim Związkiem Podnoszenia Ciężarów ?
Nie mam z nimi relacji. Nie utrzymujemy kontaktu.

– Nowy prezes się nie odzywał ?
Nie. To znaczy, ja go ostatnio poprosiłem, żeby przyjechał na panel, bo taka osoba zawsze ma istotny głos. Nie przyjechał. Nawet nie będę mówił, z jakiego powodu, bo nie chcę, żeby się musiał wstydzić. Więcej razy już jednak nie poproszę.

– W czwartek zaapelował pan o pomoc do ministra sportu Witolda Bańki.
–  Zgadza się, liczę, że minister pomoże. Wiem, że w  takich przypadkach raczej jest bierny, ale mam nadzieję, że  mojej sytuacji się przyjrzy. Nie może być przecież tak, że tylko ja ponoszę  odpowiedzialność za błędy laboratoryjne czy proceduralne Polskiej Agencji Antydopingowej. Tym bardziej, że ciągle jestem nadzieją na igrzyska w Tokio w 2020 roku. Medali mamy jak na lekarstwo, a ja przecież cały czas jestem w treningu.

–  Mimo tej już półtorarocznej przerwy od startów nadal będzie pan w stanie rywalizować z najlepszymi ?
– Ja i tak miałem zaplanowaną przerwę po Rio. Pierwszy międzynarodowy start miałem mieć właśnie dopiero w 2018 roku. Koniec 2016 i cały 2017 miałem poświęcić rodzinie i sprawom osobistym.

– Wspomniał pan o córce. Urodziła się przed terminem, miała problemy ze zdrowiem. Dziś jest już lepiej ?
– Wszystko jest dobrze, nadrobiliśmy rehabilitacją. Musiała dojść do siebie, bo wiadomo, że nie było za ciekawie.

– Pojawiły się wtedy myśli, że wszystko sprzysięgło się przeciwko panu ? Najpierw Rio, chwilę później problemy zdrowotne dziecka.
– Nie, nigdy tak nie myślę. Oddzielam sprawy rodzinne od zawodowych. I nie poddaję się.  Nie musiałem przecież wynajmować prawnika, mogłem napisać, że mnie to już nie interesuje i kończę ze sportem.  Nie zrobiłem tego i cały czas walczę.

 – Przed igrzyskami zorganizował pan akcję promocyjną, w ramach której szukał pan pracy.  Z czego teraz żyje Adrian Zieliński, gdy nie może rywalizować na pomoście ?
Ze skromnych oszczędności. Na razie jeszcze są, choć powoli się kończą. Nie mogę jednak podjąć stałej pracy, bo to by oznaczało, że kończę ze sportem. A ja liczę, że wrócę na pomost.

– Kiedy następny panel dyscyplinarny ?
We wtorek (28.11.br).

– Stres będzie podobny jak na pomoście ?
– Nie, nie, nie ma co porównywać.  Na pomoście jest dużo większy.

24.11.2017 | 07:00 | Adrian Zieliński: To Polska Agencja Antydopingowa ponosi winę za tę aferę [STUDIO METROPOLIA]

Wysłany przez autor dnia @25-11-2017 o godz. 08:19:49 @ (91 odsłon)
(komentarze? | Okiem A.Zielińskiego | Wynik: 0)

Okiem A.Zielińskiego

ADRIAN ZIELIŃSKI WYJAŚNIA... I ZAPYTUJE ?
Okiem Adriana Zielińskiego
Chciałbym podzielić się z Wami pewną zaskakującą sytuacją, która miała miejsce na ostatnim posiedzeniu Panelu Dyscyplinarnego, które odbyło się w dniu 14 listopada br. Jak się okazało, moja próbka „B” nie została otwarta po raz pierwszy w Rzymie, tylko w Warszawie (Dyrektor POLADA na ostatniej rozprawie to potwierdził, a wcześniej wprowadzał mnie w błąd, że próbkę „B” po raz pierwszy otwarto w Rzymie), o czym nie wiedziałem i nie byłem zawiadomiony, co stanowi fundamentalne naruszenie przepisów antydopingowych w zakresie prawa do bycia zawiadomionym oraz obecnym przy otwarciu próbki „B” i daje mi to możliwość uniewinnienia (co potwierdza orzecznictwo CAS w podobnych sprawach). Z niewiadomych do tej pory przyczyn moja próbka „B” (podkreślę, że obowiązkiem organu antydopingowego jest zawiadomienie zawodnika o terminie i miejscu otwarcia próbki oraz umożliwienie mu lub jego pełnomocnikowi obecności przy jej otwarciu, a jeśli zrzekną się tego prawa to otwarcie jej przy obecności niezależnego świadka) została otwarta bez mojej wiedzy, informowania mnie o tym, jak również bez mojej zgody.

Poniżej kilka przepisów na potwierdzenie tego co napisałem (wyciąg z przepisów antydopingowych POLADA):

Art. 7.3.1
„POLADA bezzwłocznie powiadamia zawodnika i jednocześnie Federację Międzynarodową zawodnika o:
c) prawie zawodnika do zażądania analizy próbki B;
d) wyznaczonym dniu, godzinie i miejscu analiz próbki, jeśli zawodnik lub POLADA zażąda analizy próbki B;
e) możliwości uczestniczenia przez zawodnika i/lub przedstawiciela zawodnika podczas otwarcia i analizy próbki B zgodnie z Międzynarodowym Standardem dla Laboratoriów.”

Art. 7.3.2
„Gdy zawodnik lub POLADA zażąda analizy próbki B, należy zorganizować analizę próbki B zgodnie z Międzynarodowym standardem dla laboratoriów. Zawodnik może zrezygnować z analizy próbki B i zaakceptować wynik analizy próbki A. Mimo tego POLADA może dokonać analizy próbki B.”

Międzynarodowy Standard dla Laboratoriów:
Art. 5.2.4.3.2.6

„Zawodnik lub jego przedstawiciel, przedstawiciel organu odpowiedzialnego za pobranie próbki lub zarządzanie wynikami przedstawiciele Narodowego Komitetu Olimpijskiego, krajowego związku sportowego, federacji międzynarodowej oraz tłumacze mają prawo być obecnym podczas potwierdzenia „B”.”



Trochę historii... O pozytywnym wyniku próbki „A” dowiedziałem się 12 sierpnia 2016 r. i niezwłocznie zawnioskowałem o otwarcie i analizę próbki „B”. Jednak jak wynika z dokumentów, którymi na ten moment dysponujemy, laboratorium już 9 sierpnia zajęła się próbką „B”. Skąd więc tak późna informacja o wyniku próbki „A” ? Kto chciał na tym zyskać? Kto miał w tym interes ? Z dokumentów wynika, że nie było żadnej awarii maszyny (jak informował w zeszłym roku Pan Michał Rynkowski), która prowadzi badania próbek tylko laboratorium nie było w stanie określić pochodzenia substancji, która przypomnę jest produkowana naturalnie, więc do stwierdzenia naruszenia przepisów oprócz wykrycia jej obecności w próbce konieczne było wykazanie jej zewnętrznego pochodzenia. W posiadanych dokumentach pojawia się więc informacja, że stężenie substancji jest poniżej limitu detekcji dla procedury badawczej stosowanej w laboratorium w Warszawie. Zakładam więc, że jeśli maszyna byłaby zepsuta to laboratorium napisałoby to wprost.

Mało tego, z posiadanych dokumentów wynika, że moja próbka „B” została podzielona na 2 części. Jedna została w Warszawie, drugą wysłano do Rzymu. W piśmie kierującym do Rzymu jest informacja, że próbka wg polskiego laboratorium ma około 10-12 ml - dziwi mnie trochę fakt, że akredytowane laboratorium przez WADA nie jest w stanie precyzyjnie określić ilości płynów fizjologicznych (podstawy chemii !!!). Natomiast w mailu do WADA informują o próbce z 15 ml płynów fizjologicznych. W jaki więc sposób doszło więc do różnicy w ilości płynu w próbce ?!? Skąd wzięły się dodatkowe 3 ml ?!? Wg mojej oceny, pomiar płynów fizjologicznych nie może odbywać się w mililitrach z takim rozrzutem „od do” lub „około” tylko powinien być sprecyzowany i zmierzony co do mikrolitra, ponieważ wystarczy jedna zanieczyszczona kropelka, aby wynik był niewłaściwy.

Mało tego, o badaniu próbki w Rzymie dowiedzieliśmy się na 24 h przed badaniem. Więc jest niemożliwe, żebym w takim krótkim czasie wynajął tłumacza, przetransportował się z Bydgoszczy do Rzymu na bliżej nie określoną godzinę (ponieważ dostaliśmy tylko informacje, że badanie odbędzie się najprawdopodobniej w godzinach od 9-10) i uczestniczył w analizie. Co więcej jak się okazuje byłoby to bezcelowe bowiem nie uczestniczyłbym w pierwotnym otwarciu mojej próbki „B”, która została wcześniej otwarta i rozlana bez zawiadamiania mnie o tym, a więc nie mógłbym sprawdzić czy jest ona w takim samym stanie jak wtedy gdy ją zamykałem podczas kontroli antydopingowej. A właśnie temu ma służyć prawo zawodnika do badania próbki „B”. Co więcej wnioskowałem o laboratoryjne pakiety dokumentacyjne, a więc w skrócie komplet dokumentów obrazujących co się działo z próbkami i jakie czynności podejmowano. Otrzymałem dokumenty z laboratorium z Warszawy jedynie dotyczące próbki „A”. Stąd zastanawiające jest, dlaczego powyższe czynności (otwarcie próbki i jej rozlanie) nie zostało udokumentowane i nie miałem (nadal nie mam) możliwości zapoznania się z nimi, a wyłącznie z dokumentami z analizy próbki wysłanej do Rzymu !!! Wszystkie zaistniałe zdarzenia, jak również wypowiedzi mamy nagrane, ze względu na to, że każda sprawa przed Panelem Dyscyplinarnym jest rejestrowana. p.o. Dyrektora POLADA Pan Michał Rynkowski przyznał się do otwarcia mojej próbki bez uprzedniego zawiadomienia mojej osoby (stwierdzając, że POLADA miała takie prawo), mało tego powiedział, że powołanym niezależnym świadkiem tej czynności był On sam, a pragnę Was poinformować, że ten Pan ani nikt inny z POLADA nie mógł być niezależnym świadkiem, ponieważ jest stroną w tej sprawie, a dokładnie oskarżycielem (potwierdza to między innymi stanowisko WADA).

Podsumowując... w mojej sprawie mamy do czynienia z dwojakiego rodzajem naruszenia – po pierwsze brakiem zawiadomienia mnie o dniu, godzinie i miejscu przeprowadzenia procesu otwarcia i analizy próbki „B”, a po drugie powołaniem, jako „niezależnego świadka” osoby, która nie może pełnić tego rodzaju funkcji. Dlatego na następnym posiedzeniu przed Panelem Dyscyplinarnym (28.11.br) mój pełnomocnik będzie wnioskował o moje uniewinnienie, bo POLADA i Laboratorium popełniły rażące błędy - przede wszystkim z uwagi na naruszenie mojego fundamentalnego prawa do bycia zawiadomionym i obecnym przy otwarciu próbki „B”.

Dodatkowo jestem zaskoczony, że Panel Dyscyplinarny w związku z w/w okolicznościami, które mogą mieć znaczny wpływ na przebieg sprawy, zobowiązał podczas ostatniej rozprawy strony (mnie i POLADA) do przedstawienia swoich pisemnych stanowisk w tym zakresie z zastrzeżeniem terminu (do poniedziałku 20 listopada 2017 r.). Mamy czwartek (23 listopada), mój pełnomocnik złożył w terminie nasze stanowisko (zarówno elektronicznie jak i tradycyjną pocztą, by umożliwić jak najszybsze zapoznanie się z ich treścią), a POLADA nadal tego nie zrobiła i nie wyjaśniła na jakiej podstawie twierdzą, że mogli otworzyć próbkę „B” bez zawiadamiania mnie o tym, kto był dokładnie przy tym obecny, gdzie się to konkretnie odbyło, w jakiej dacie, dlaczego nie ma na to żadnych dokumentów oraz jakie dokładne czynności w momencie otwarcia podjęto. Chcę podkreślić, iż w pełni rozumiem, że walka z dopingiem wymaga rygorystycznych przepisów, jednakże oczekiwać należy ich rygorystycznego i skrupulatnego przestrzegania nie tylko przez zawodników, ale również przez przedstawicieli organów antydopingowych czy laboratorium.

Ani razu nie prosiłem nikogo o pomoc w mojej sprawie, ale czas najwyższy to zmienić, dlatego proszę o wsparcie i przyglądnięcie się niniejszej sprawie przez Ministra Sportu i Turystyki Pana Witolda Bańkę. Dlaczego ja mam ponosić odpowiedzialność za błędy proceduralne ? I na koniec mam ostatnie pytanie i niech mi ktoś na nie odpowie...

O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI W MOJEJ SPRAWIE ???

Proszę Was o udostępnianie tej informacji...
„Polska Sztanga” czyni zadość prośbie Adriana Zielińskiego...



POLADA (Polska Agencja Antydopingowa) odpowiada...

W odpowiedzi na zarzuty formułowane przez Pana Adriana Zielińskiego pod adresem Polskiej Agencji Antydopingowej, wcześniej Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie oraz warszawskiego laboratorium informujemy, iż:

1. W dniu 23 listopada br. zostało sporządzone i wysłane stanowisko POLADA w tej sprawie do Panelu Dyscyplinarnego II Instancji przy POLADA, jak i do pełnomocnika obwinionego zawodnika.

2. Laboratorium w trakcie dokonania podziału próbki B ze względu na niewystarczającą ilość moczu w próbce A mogła tego dokonać bez powiadamiania o tym fakcie zawodnika za pośrednictwem Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Procedura określona w art. 5.2.2.2.10 Międzynarodowego Standardu dla Laboratoriów w wersji ver. 8.0 2015 jasno stanowi o przebiegu tego rodzaju procedury. Pozyskanie moczu z próbki B było konieczne do przeprowadzenia analizy wyjaśniającej IRMS.

4. Art. 7.3 Polskich Przepisów Antydopingowych i Światowego Kodeksu Antydopingowego ma zastosowanie do przypadków stwierdzenia niekorzystnych wyników analiz AAF, mówić potocznie „pozytywnych”. Stanowi o tym chociażby tytuł artykułu. Ten przepis nie ma zastosowania do podziału próbki B dokonanego przed stwierdzeniem, iż próbka A dała wynik pozytywny.

5. Art. 5.2.2.2.10 Międzynarodowego Standardu dla laboratoriów w wersji ver. 8.0 2015 ma zastosowanie do wszelkich próbek nie tylko tych przechowywanych długookresowo.

6. Fundamentalne prawo zawodnika do analizy próbki B zostało zrealizowane zgodnie z obowiązującymi w tamtym czasie regulacjami antydopingowymi.

7. Według Polskiej Agencji Antydopingowej laboratorium w Rzymie przeprowadziło analizę IRMS próbki A i analizę próbki B w sposób właściwy.

8. Pełnomocnik zawodnika został poinformowany o terminie otwarcia próbki B w dniu 26 sierpnia 2016 roku. Otwarcie nastąpiło w dniu 31 sierpnia 2016 roku.


Adrian Zieliński reaguje na odpowiedź POLADY...

W związku z postem POLADA na mój ostatni wpis jestem zmuszony odpowiedzieć na każdy z punktów i poinformować opinię publiczną jak moja sprawa wygląda w rzeczywistości:

Ad. 1
W dniu 14 listopada 2017 r. Panel Dyscyplinarny II instancji zobowiązał Strony (mnie i POLADA) do zajęcia pisemnego stanowiska do przedstawionych zarzutów do dnia 20 listopada 2017 r. W celu przyśpieszenia procedury pisma miały zostać wysłane bezpośrednio pomiędzy stronami (POLADA- ja – Panel Dyscyplinarny). Mój pełnomocnik wysłał pismo w dniu 20 listopada 2017 r. – zarówno tradycyjną pocztą, jak i skan pisma mailem do Panelu Dyscyplinarnego i do POLADA. Na moment publikowania przez POLADA postu nie dostaliśmy żadnego stanowiska. Co więcej z treści postu wynika, że zrobiono to dopiero dzisiaj, a więc PO TERMINIE określonym przez Panel Dyscyplinarny – czyli jest spóźnione.

Ad. 2
Teraz dla uzasadnienia błędów proceduralnych pojawia się kolejna nowość (o której nigdy przez 15 miesięcy postępowania nie byłem informowany !!!) – niewystarczająca ilość moczu w próbce A. To ma rzekomo uzasadniać otwarcie próbki B bez konieczności zawiadamiania mnie.

No to kilka faktów:

Ilość oddanego moczu podczas kontroli:
Zgodnie z art. 7.4 Międzynarodowego Standardu Badań i Śledztw – pracownik ma obowiązek pobrać od zawodnika próbkę zgodnie z Aneksem D (Pobieranie próbek moczu) oraz E (pobieranie próbek krwi). Na podstawie D.4.11 Aneksu D Międzynarodowego Standardu Badań i Śledztw - Gdy ilość oddanego moczu jest niewystarczająca, pracownik kontroli antydopingowej wykonuje procedurę częściowego pobrania próbki zgodnie z Aneksem F – Próbki moczu – niewystarczająca ilość. W Aneksie jest opisana cała procedura jak się zachować (gdy ilość jest niewystarczająca) – nie była stosowana przez kontrolera w mojej sprawie z prostego powodu pobrano ode mnie WYSTARCZAJĄCĄ ilość moczu potrzebną do analizy. Zgodnie z art. D.4.14 Aneksu D wlewa się do butelki B minimalnie 30 ml, a do butelki A minimum 60 ml - czyli do analizy potrzebne jest 90 ml. Protokół z kontroli antydopingowej z dnia 1 czerwca 2016 r. potwierdza, że oddałem 105 ml, a więc nawet więcej niż było to wymagane.

Po drugie POLADA powołuje się na art. 5.2.2.2.10 Międzynarodowego Standardu dla Laboratoriów – polecam sprawdzić bo nie ma takiego przepisu jak 5.2.2.2.10 ! Znowu muszę się więc domyślać – czy POLADA może chodzić o art. 5.2.2.10. Jeśli tak to jego treść jest następująca:

5.2.2.10 Laboratorium musi posiadać informacje na temat dozoru podczas przenoszenia próbek lub ich części do innego laboratorium.

Nie wynika z niego to co napisała POLADA, że może dokonać otwarcia próbki B i jej podzielenia bez zawiadomienia zawodnika !!!

Po trzecie jestem w posiadaniu laboratoryjnego pakietu dokumentacyjnego – żadne z opisanych czynności nie znajdują potwierdzenia w dokumentach !

Znów kilka faktów – w dokumentach dokonano podzielenia próbki A ale nie ma żadnej adnotacji żeby w tym samym czasie otworzono próbkę B a zgodnie z Dokumentami Technicznymi WADA wszystkie czynności na próbce muszą być dokumentowane i znajdować odzwierciedlenie w tych pakietach ! Czyli nawet jeśli POLADA razem z Laboratorium otworzyła próbkę B i wykonywała na niej jakieś czynności przed wysłaniem do Rzymu to powinno to być odnotowane w dokumentach ! Kolejny dowód przeczący stanowisku POLADA to jeden z dokumentów z laboratoryjnego pakietu dokumentacyjnego próbki A, który wskazuje na „dystrybucję moczu próbki A”. Z niego wynika, że co prawda próbkę A podzielono do analizy (co jest dla mnie oczywiste) ale odlano wręcz z niej 5 ml rezerwy - jak więc można mówić, że było za mało moczu w próbce A skoro odlano z niej rezerwę ? Rzekomo otwarto i podzielono próbkę B bo konieczne było pozyskanie moczu do przeprowadzenia analizy wyjaśniającej IRMS ? Kolejny dowód przeczący temu – „formularz wydania porcji próbki A” z którego wynika, że wydano „Rezerwę” oraz „porcję pozostałą po oznaczeniu EPO”. Czyli gdyby było tak jak pisze POLADA to w uwagach znalazłaby się informacja, że część pozyskano z próbki B ! A takiej informacji nie ma na żadnym dokumencie !

Do dzisiaj nie wiem:
- kiedy otwarto po raz pierwszy próbkę B ?
- gdzie otwarto po raz pierwszy próbkę B ?
- kto otworzył po raz pierwszy próbkę B ?
- przy udziale kogo otwarto po raz pierwszy próbkę B ?
- jakie czynności wykonano na próbce B gdy otwarto ją po raz pierwszy ?
I fundamentalne dla mnie pytanie: dlaczego nie zostałem o tym zawiadomiony ?

No i wreszcie co miała niewystarczająca ilość moczu w próbce A do konieczności otwarcia próbki B – czy doszło do przelania moczu pomiędzy próbkami ? Przepis Międzynarodowych Standardów dla Laboratorium jest dla mnie jednoznaczny dlatego go cytuję:

5.2.4.3.1.6 W przypadku substancji progowych decyzje o stwierdzeniu niekorzystnego wyniku analizy lub wyniku nietypowego dla próbki „A” należy opierać o średnią zmierzonych wartości analitycznych (np. stężeń) lub współczynnik wyliczony ze średnich zmierzonych wartości analitycznych (np. stężeń, wysokości lub obszarów pików chromatografu) trzech podwielokrotnych części próbki. Ta wartość średnia powinna być wyższa od wartości danej decyzyjnej wartości granicznej określonej w Dokumencie technicznym w sprawie decyzyjnych wartości granicznych lub w odpowiednich Wytycznych. Jeżeli objętość próbki jest niewystarczająca do przeprowadzenia analizy trzech podwielokrotnych części próbki, należy wykonać analizę maksymalnej liczby podwielokrotnych części próbki, jaką można przygotować. Ogłaszanie niekorzystnych wyników badania w przypadku substancji progowych musi być zgodne z Dokumentem technicznym w sprawie decyzyjnych wartości granicznych.

W przywołanym przepisie nie jest napisane, że jak objętość jest niewystarczająca to pozostałą część pobiera się z próbki B !!!

Ad. 4
Ktoś z POLADA bardzo się spieszył z odpowiedzią na moje zarzuty bo z pkt 2 od razu zrobił pkt 4 dlatego świadomie kolejnym punktem, do którego się odnoszę jest 4 by zachować numerację POLADA:

Podtrzymuje, że w mojej sprawie doszło do naruszenia art. 7.3 Przepisów Antydopingowych i Światowego Kodeksu Antydopingowego, a także wskazanego przez mnie przepisu Międzynarodowego Standardu dla Laboratoriów. W wyniku postu POLADA pojawiają się inne istotne pytanie jeśli do otwarcia próbki B doszło przed skończeniem analizy próbki A – a mianowicie jaki był prawdziwy powód jej otwarcia skoro powyżej wykazałem, że na pewno nie nastąpiło to w związku z niewystarczającą ilością moczu ? Z pewnością znów będzie to argumentacja jak z informacjami, że próbka musiała być dodatkowo analizowana w Rzymie bo w tym czasie była zepsuta maszyna, podczas gdy z dokumentów wynika, że laboratorium nie było w stanie przeprowadzić analizy w moim przypadku. Jeśli maszyna była zepsuta to z pewnością POLADA i Laboratorium dysponują dokumentami z tamtego okresu potwierdzającego konieczność naprawy czyli np. zgłoszenie do serwisu czy protokołu z naprawy.

Drugie pytanie: jaki w tym wypadku sens ma instytucja fundamentalnego prawa do bycia obecnym przy otwarciu próbki B (zamkniętej przeze mnie podczas kontroli antydopingowej) skoro według POLADA przed wynikiem próbki A można ją otworzyć bez zawiadamiania zawodnika, podzielić i zamknąć inną nakrętką czego nie mogłem w jakikolwiek sposób zweryfikować ? Przecież dla zawodnika najważniejsze jest zweryfikowanie czy pojemnik z próbką B jest w takim samym stanie jak podczas kontroli antydopingowej !!!

Ad. 5
Ponownie POLADA powołuje się na przepis, który nie istnieje (art. 5.2.2.2.10 Międzynarodowych Standardów dla Laboratoriów).

Znowu wyręczę POLADA – skoro odwołujecie się do kwestii próbek przechowywanych długookresowo to pewnie chodzi o art. 5.2.2.12.10 Międzynarodowych Standardów dla Laboratoriów. Otóż sam tytuł art. 5.2.2.12 świadczy już jakich próbek on dotyczy – „Długotrwałe przechowywanie próbek” !!! A potwierdza to sam artykuł 5.2.2.12.10 który mówi o „dalszej analizie próbek przechowywanych przez długi czas”, a więc moja próbka nie podlegała tym przepisom ! Co więcej zgodnie z tym przepisem istnieje obowiązek powołania tzw. „niezależnego świadka”. Okazuje się, że w mojej sprawie podobno „niezależnym świadkiem” był Dyrektor POLADA, co jest niedopuszczalne w świetle przepisów i wytycznych samej WADA. Znowu na poparcie powyższego odsyłam do str. 21 dokumentu WADA „Result Management, Hearings and Decisions Guidelines” – niezależny świadek ma być niezależny zarówno od Laboratorium i tzw. organu zarządzającego wynikami czyli w tym wypadku POLADA ! Powyższego nie dochowano czego POLADA ma pełną świadomość bo akurat w tym zakresie się nie odniosła do mojego zarzutu !

Ad. 6
W moim wypadku zostałem pozbawiony fundamentalnego prawa do bycia obecnym przy otwarciu i analizie próbki B. W rzeczywistości POLADA chciała mi zagwarantować w Rzymie co najwyżej obecność przy ponownym otwarciu próbki B, a nie jak każdemu innemu zawodnikowi pierwsze otwarcie, które jest najbardziej istotne z perspektywy zawodnika ! W powyższym zakresie przedstawiłem również analizę w poprzednim poście, a mój pełnomocnik w piśmie do Panelu Dyscyplinarnego wskazał na orzeczenia i poglądy doktryny międzynarodowego prawa sportowego, które potwierdzają moje stanowisko.

Ad. 7
Znów POLADA ustosunkowuje się do kwestii, które nie są poruszane przeze mnie, a milczy na temat niewygodnych zarzutów (kwestii braku dokumentów; braku zawiadomienia mojej osoby czy osoby niezależnego świadka). W moim poście nie zarzuciłem nieprawidłowości przy analizie IRMS w Rzymie – zarzuciłem naruszenie przez POLADA i laboratorium w Polsce moich fundamentalnych praw, które mają mi dawać poczucie gwarancji, że będę miał możliwość bycia obecnym przy otwarciu i analizy pierwotnie przeze mnie zamkniętej próbki B, a nie części próbki B, która została wcześniej otwarta i zamknięta w niejasnych dla mnie okolicznościach !

Ad. 8
W dniu 29 sierpnia 2017 r. mój pełnomocnik otrzymał oficjalne pismo w sprawie analizy próbki B z informacją, że nie jest jeszcze znana godzina otwarcia próbki i że będzie to 9 lub 10 rano. Z pewnością nie było to zawiadomienie spełniające kryteria przepisów antydopingowych, ale jak zawsze POLADA będzie twierdziła inaczej.

Wysłany przez autor dnia @23-11-2017 o godz. 10:18:41 @ (358 odsłon)
(komentarze? | Okiem A.Zielińskiego | Wynik: 0)



Marek Drzewowski tel. 602 213 952 GG 1961590 e-mail: baleno@poczta.onet.pl
Łukasz Paliświat tel: 608 472 689 e-mail: lukaszpaliswiat@gmail.com


Administracja

Tworzenie strony: 0.04 sekund :: Zapytania do SQL: 53